Podczas gdy ogólna ich liczba wynosiła w r. 1561 tylko 138, było w r. 1562 już 470 słuchaczy, w r. 1563 — 541, a w r. 1565 aż 720.
Rinaldo wyszedł z druku w Wenecji w lecie w roku 1562 i rozniósł po całych Włoszech sławę młodego autora. Wydanie po wydaniu następowało po sobie i gdyby nie późniejsza Gerusalemme, która przygłuszyła sławę poprzedniego dzieła Torquata, Rinaldo nie byłby tak zapomniany, jak jest dzisiaj.
Równocześnie prawie z pisaniem Rinalda zaczął Tasso myśleć o wielkim religijnym poemacie, który by odpowiadał ówczesnemu dążeniu umysłów. Świat się wtedy zmieniał, czasy wesołej myśli Odrodzenia mijały bezpowrotnie, koncylium w Trydencie wtłaczało całe chrześcijaństwo w żelazne ramy, a pięćdziesiąt przeszło nowych zakonów religijnych, z Towarzystwem Imienia Jezus na czele, miało pilnować, aby myśl ludzki nie wykraczała poza prawa, które jej w Trydencie przepisano, i gasić pożar renesansowego geniuszu. Całe społeczeństwo chrześcijańskie inaczej się organizowało, sztandar, na którym Odrodzenie napisało ognistymi literami wyswobodzenie indywidualności człowieka spod przemocy tradycyjnych form scholastycznych, został rozdarty, w miejsce małych państewek, które założyli byli dzielni i zręczni kondotierzy, powstają wielkie państwa, zamiast osobistej odwagi zakutego w zbroję rycerza, toczą się do boju armaty. We Włoszech niknął nacjonalizm, złamany potęgą Karola V, a w młodych umysłach tworzył się pod wpływem Trydentu nowy ideał potężnego, rzymskiego katolicyzmu. Poezja rycerska w znaczeniu Bojarda i Ariosta nie była już na czasie, wszelkie dawne hasła rugował Kościół wojujący, zwycięski. Poeci musieli się liczyć z inkwizycją, jeżeli nie chcieli jęczeć w lochach więziennych lub kończyć na stosie, poematy religijne stawały się coraz częstszymi: Tansillo pisał Cristiade i Lagrime di San Pietro, Armicio Agnifilo Caso di Lucifero, Benedetto del' Uva Le Vergini. Fantazję zresztą młodych poetów rozbudzała w tym kierunku ciągła obawa niewiernych, najazdu Turków, którzy zagrażali weneckim posiadłościom, Polsce i Węgrom, i napadu Barbaresków, niepokojących południowe wybrzeża Włoch. Idea nowych wojen krzyżowych znowu zajmowała umysły, poeci nawiązywali więc swoje utwory do dawnych tradycyj uwolnienia Grobu Świętego, do bohaterskich wypraw Karola Wielkiego, do śmiałych czynów Rolanda i w tym duchu pisali poematy, jak Liberazione de Terra Santa i Gerusalemme Michała Bonsignori, jak Siriada Bargi, jak Croce racquista Braccioliniego.
Wspomnienia dziecinne pociągały Tassa w tym kierunku; jako mały chłopiec bywał on w Sorrento w klasztorze benedyktyńskim La Cava de' Tirreni, z fantastycznym widokiem na Val Meteliana, a zakonnicy
opowiadali mu o wojnach krzyżowych i o papieżu Urbanie II, który przywdziawszy siermięgę tam zamieszkał i umarł w ich klasztorze. Niedawne smutne zdarzenie w jego własnej rodzinie oburzało go na myśl o niewiernych. W nocy dnia 13 czerwca 1558 niespodziewanie flota turecka ukazała się pod Sorrento, gdzie wówczas bawiła siostra Tassa, Kornelia, z mężem, którego poślubiła dopiero przed kilkoma miesiącami. Turcy niespodziewanie wylądowali, uprowadzili znaczną część ludności do niewoli, zrabowali domy i szczęśliwym tylko przypadkiem młoda para ocaliła się ucieczką z domu, błądząc po górach, dopóki niebezpieczeństwo nie minęło.
Tasso studiował kroniki francuskie o wojnach krzyżowych Wilhelma Tirio i Eoberta Monaca i musiał znać dawne chansons de geste, opiewające wyprawy do Ziemi Świętej. Chociaż już wówczas zaginęły pierwotne francuskie i prowansalskie teksty tych poematów, to przecież istniały ich przeróbki, jak La Croisade, jak Jerusalem Grandidora di Donai, jak Gutifre de Bulone. Wojny krzyżowe były ulubionym tematem północnofrancuskich poetów, a już w XII wieku Riccardo, zwany „II Pellegrino", napisał powieść o wyprawie Bugliona. Później połączono kilka z tych romansów rycerskich: Elia, L'infanzia di Goffredo, Antiochia, I Cattivi i Gerusalemme, w jedną wielką opowieść znaną pod tytułem Cavaliere dal Cigno, w której są opisane losy i przygody Eliasza, dziada Goffreda, przemienionego w łabędzia.
W Wenecji polubił młodego Tassa Giovan Maria Verdizotti, ksiądz literat, nędzny poeta, lichy malarz, pomimo że był uczniem Tycjana, ale człowiek pełen świętego artystycznego ognia. On to namawiał Torquata do napisania wielkiego religijnego poematu, którego treścią byłoby zdobycie Ziemi Świętej, a w tym samym duchu wpływał na poetę rzeźbiarz wierszopis, autor romansu Dell' amor di Marfisa, Danese Cataneo, w którego domu miał Tasso pisać swego Rinalda. Idąc za radą przyjaciół, rozpoczął Torquato w czasie od maja 1559 do listopada 1560, przed swym wyjazdem do Padwy, układać treść do wielkiego dzieła o uwolnieniu Jerozolimy, Liberazione di Gerusalemme. W Padwie jednak nie było czasu do dalszej pracy nad nowym poematem, gdyż studenci żyli wesoło, a Tassem, jak sam powiada, „rządziły prawa miłości". Wówczas bawiła tam principessa Leonora d'Este z kardynałem Luigim, a w towarzystwie jej była bardzo piękna piętnastoletnia damigella, Lukrecja Bendidio, której śpiew zachwycał całe jej otoczenie, a najbardziej Tassa. Lukrecja była tylko miesiąc w Padwie, ale sprawiła na poecie tak głębokie wrażenie, że gdy wkrótce wyszła za mąż, za hr. Paola Macchiavellego, Tasso wylewał z tego powodu swe żale w wierszach miłosnych.
Było wówczas w zwyczaju zmieniać uniwersytety, aby rozmaitych znakomitych słuchać profesorów, toteż Torquato udał się w listopadzie roku 1562 na nauki do Bolonii, gdzie go już poprzedziła sława autora Rinalda. W Bolonii jeszcze weselej się żyło aniżeli w Padwie, a Torquato znalazł się w towarzystwie złotej młodzieży, do której należeli dwaj jego bracia stryjeczni, Ercole i Cristoforo, Bonawentura Maffetti z Bergamo, conte Capra i wielu innych. Przedstawiono Tassa monsignorowi Cessi, wicelegatowi papieskiemu, który sprawował rządy w zastępstwie Karola Boromeusza, wprowadzono go także do domu Franciszka i Daniela Spinolów, bogatych paniczów genueńskich, którzy bawili w Bolonii dla studiów i zbierali we własnym domu rodzaj studenckiej akademii. Rozprawiano na zebraniach o rozmaitych kwestiach literackich i filozoficznych,, a Tasso miał tam raz wykład o zasadach sztuki rymotwórczej. Po dysputach zastawiano kolację, bawiono się, ale koniec owych towarzyskich wieczorów był bardzo tragiczny, gdy Francesco Spinola musiał niespor dziewanie uciekać z miasta, posądzano go bowiem, że kazał zamordować swego rywala u kortegiany, w której się kochał. Dopiero we dwa lata później wydał papież Pius IV brewe uwalniające od kary popędliwego kochanka, zakazał mu jednak wracać do Bolonii, ale pozwolił nadal w Padwie chodzić na uniwersytet.
Oczywiście, że i w Bolonii gorzało serce Torquata; tym razem kochał się w Wirginii Ercolani, zamężnej hrabinie Bianchi, i na jej cześć wydrukował wiersz, nazywający ją bóstwem owych czasów, La Virginia overo delia Dea de' nostri tempi. Te liryzmy nikomu nie szkodziły, ale gorzej, że napisał na kilku profesorów paszkwil, który wielkiego narobił hałasu i wiele krwi napsuł. Chciano mu proces z tego powodu wytoczyć, więc złośliwy poeta, obawiając się wieży, umknął do Mantui, skąd wystosował długi list do monsignora Cessi starając się winę z siebie zrzucić, ale tłumaczenie się Torquata nie było dość przekonywające, aby odwrócić od niego podejrzenie. Z Mantui udał się Tasso znowu do Padwy, aby kończyć nauki, i skorzystał z zaproszenia Scypiona Gonzagi, który go przyjął do swego domu. Gonzaga był bardzo uzdolnionym młodzieńcem, biegłym w klasycznych studiach, przy tym malował, śpiewał, a rodzina przeznaczyła go do stanu duchownego, chcąc go mieć następcą kardynała Ercola Gonzagi. Idąc za przykładem wielu innych znakomitych młodzieńców, założył on w Padwie akademię degli Eterei, a zapraszając Tassa spodziewał się, że młody poeta uświetni akademickie zebrania. Umysły młodzieży zajmował wtenczas sławny kaznodzieja, Panigarola, który miewał wykłady w duchu postanowień soboru w Trydencie i zyskiwał nowemu religijnemu kierunkowi wielu adeptów. Torquato walczył z sobą, umysł
jego trawiło wiele wątpliwości religijnych, słowa Panigaroli go nie przekonywały. Sam później wyznawał, że za swych czasów młodzieńczych wątpił w nieśmiertelność duszy, wątpił, aby Bóg świat stworzył, nie wierzył, że Chrystus zstąpił, aby ludzkość odkupić, a na jezuitów się gniewał, że przed rokiem dziewiątym, kiedy jeszcze nie miał wyobrażenia o tajemnicach religii katolickiej, kazali mu przyjmować komunię. Całe życie pracował później Torquato, aby zwyciężyć tę rozterkę w swej duszy, ale jak zobaczymy, do spokoju doszedł dopiero wtedy, kiedy już znękanym, schorowanym umysłem wielkich kwestyj filozoficznych obejmować nie był w stanie.
Po skończeniu roku szkolnego wrócił Torquato z Padwy do Mantui, gdzie znalazł przytułek także jego ojciec, zgorzkniały dworzanin, szukający chleba i gościnnego dachu.
Dłuższy pobyt w Mantui zapisał się głęboko w sercu Torquata; poznał on tam słynną później na ferraryjskim dworze Laurę Peperarę, córkę zamożnej, kupieckiej rodziny, olśniewającej piękności dziewczynę, obdarzoną prześlicznym głosem. Poeta musiał mieć zamiar starania się o jej rękę, jakby się to okazywało z jednego z licznych sonetów, które do niej pisał, ale rzecz prosta, że brak majątku i jakiegokolwiek stanowiska nie były w rodzinie Laury dobrym dla niego poleceniem. Laura zresztą później świetnie wyszła za mąż, a Tasso znowu ją sławił wierszami.
II
Rok 1565 stał się przełomem w życiu Torquata; za staraniem ojca przyjął go na swój dwór kardynał Luigi d'Este, a w październiku udał się młody poeta do Ferrary, aby swobodne życie studenta zamienić na losy dworzanina.
Kardynał mieszkał w zamku, w tak zwanych „Camerini Dorati", które Alfons kazał dla brata odnowić i upiększyć. Luigi miał osobny dwór, nie tak świetny jak później, ale już wtedy otaczał się licznymi dworzanami. Maggiordomem był u niego hr. Belisario Tassoni, sekretarzem Benedetto Manzuoli z Modeny, a tym najwyższym urzędnikom dworu podlegali kasjer, cameriere segreto, ośmiu kamerierów szlacheckich rodów, naczelnik kancelarii, a nawet teolog dworski. Na końcu listy zapisano Torquata Tassa, jako dworzanina bez obowiązków, który obiecał swemu patronowi tylko wiersze pisać. Przedłożył on kardynałowi trzy tematy do heroicznych poematów. Luigi wybrał, jak się zdaje,
Gerusalemme, a w ten sposób epopeja, o której Torquato myślał od dawna, otrzymała już w zawiązku kardynalską sankcję.
Tassowi nie wyznaczono na dworze Ludwika d'Este żadnej stałej pensji, ale od czasu do czasu, według humoru kardynała, płacono mu po trzydzieści skudów. Na mieszkanie dano mu dwa pokoiki w Castello, jeden dla poety, drugi dla służącego, trochę potrzebnych gratów, pościel i bieliznę kazano przynieść z kardynalskiej garderoby. Pod bielizną i pościelą nie trzeba jednak przedstawiać sobie tuzinów prześcieradeł, poszewek i ręczników, cały ten zapas składał się z jednej kołdry, dwóch prześcieradeł i zapewne siennika. To wystarczało dla dworzanina „bez obowiązków". Jedzenie przynoszono Tassowi z kuchni kardynalskiej do mieszkania, poeta nie chciał bowiem jadać we wspólnej izbie ze służbą, nadto dawano mu dziennie fiasco czystego wina, fiasco wina zmieszanego z wodą dla służącego i funt świec na miesiąc w lecie, a w zimie półtora. Poeta czuł się upokorzonym, że go nie przypuszczano do stołu kardynała, przy którym jadali poważniejsi dworzanie, a nadto gniewał się, że jedzenie, które mu przysyłano do mieszkania, bardzo było niedobre, więc prosił za pośrednictwem principessy Lukrecji, aby mógł siadać przy stole gentiluomów. Zdaje się jednak, że mu tej łaski odmówiono i tylko po pewnym czasie wyznaczono stałą płacę po cztery skudy miesięcznie, tyle, ile pobierał dworski teolog, podczas gdy lekarz nadworny miał ośm skudów. Skąpa pensja nie wystarczała Torquatowi, poeta począł więc wcześnie robić długi, tak że z czasem w dzień wypłaty pensji czekali wierzyciele przed mieszkaniem, aby natychmiast położyć sekwestr na chude grosze dworzanina.
W czasie kiedy Tasso przybył do Ferrary, dwór Alfonsa II był nadzwyczaj świetny, ale wielkie rody tamtejsze chyliły się majątkowo ku upadkowi. Estowie pociągali swym zbytkiem całe rycerstwo do bezmiernych wydatków, a wskutek tego do ekonomicznej ruiny. Mimo to jeszcze Bentivogli, Contrari, Bevilacqua, Tassoni, Bendidio i sporo innych familii prowadziło otwarte domy. Wszechwładnym ministrem był Giovan Battista Pigna, człowiek niskiego pochodzenia, przebiegły i zręczny urzędnik, zarazem poeta i filozof. Tasso zbliżył się do niego i do literatów, jak Ercole Cato, Agostino i Borso degli Arienti, tudzież hr. Annibale Romei. Bywał częstym gościem u principessy Lukrecji, „pięknej nad pięknymi", i Leonory, o której Francesco Zini, bresciański poeta pisał, że nie ma serca, w którym by nie rozgorzały płomienie na jej widok:
Te visu qui non accensas pectore flammas
Sentit hic humani nil sibi cordis habet.
Około Leonory i Tassa osnuto później cały romans, którego tragicznym zakończeniem miało być wtrącenie poety do więzienia. Jak zobaczymy, powody zamknięcia poety w szpitalu św. Anny były zupełnie inne.
Tak w salonach księżniczek, jak i w znakomitszych domach ferraryjskiego wielkiego świata stał się wkrótce Tasso pożądanym gościem, ulubieńcem kobiet, a każda piękność ferraryjska pragnęła, aby jej imię błyszczało w jakim sonecie poety. Nie tylko w salonach, lecz i w. towarzystwach uczonych poszukiwano autora Rinalda, a gdy w roku 1568 założyło kilku znakomitych ludzi ferraryjską akademię, Accademia Ferrarese, której członkowie schodzili się w domu Ercola Varano, Torquato miał mowę przy otwarciu akademii w obecności księcia i najznakomitszych dworzan. Jeden z gości zaproszonych na tę uroczystość donosił w kilka dni później w prywatnym liście, że Torquato wcale dobrze mówił, chociaż trochę po bergameńsku. Ostatnia ta uwaga nie była zaletą, gdyż wówczas wyśmiewano mieszkańców Bergamo z powodu ich prowincjonalnego dialektu. Dodać jednak trzeba, że Tasso nie był mówcą, trochę się jąkał i miał trudności w wysławianiu się, co jednak nie przeszkadzało, że później brał udział w pracach akademii i czytał na posiedzeniach swe Discorsi de l'arte poetica, rozprawy o regułach poetyki, w których rozwinął zasady epicznego poematu. Przemawiał on tam za jednością akcji wśród rozmaitości materii, porównując epos ze światem, który stanowi całość, pomimo że się składa z czynników górnych, cudownych, a zarazem niskich i płaskich, ze szczęścia i smutku. Najświetniejszym jego wystąpieniem w akademii była obrona pięćdziesięciu tez o miłości, która się stała wielkim literackim zdarzeniem. Tezy opierały się po większej części na filozofii Platona, panującej zawsze jeszcze w „sercowych teoriach", a rozprawy nad nimi tym bardziej rozciekawiły całe społeczeństwo, że przeciwniczką, która zbijała zdania poety, była Orsina Bertolaja Cavaletti, bardzo piękna i uczona poetka. Występowała ona osobliwie przeciw zdaniu Tassa, jakoby mężczyzna, już wskutek swego usposobienia, kochał goręcej i stalej aniżeli kobieta. Jeżeli chodziło o samego poetę, a nie o teorię, to Orsina miała zupełną słuszność, gdyż Torquato nie należał bynajmniej do ludzi o płomiennym sercu i o wielkich namiętnościach, nie kochał się, jeżeli go nie kochano, a zamiast rozpaczać pisał gładki sonet. Miłość miała u niego tyle tylko wartości, o ile dawała natchnienie do pięknego wiersza. Tajemnice jego serca odkrywa powiedzenie, jedno z najobojętniejszych, jakie można powiedzieć kobiecie:
Si vuoi pur ch'ami, ama tu me: facciamo
L'amor d'accordo...