Dwór w Ferrarze (Chłędowski Kazimierz) str. 45

Sponsorzy:


alt
alt
alt
Kardynał Hipolit poprzednio już, zanim rozpoczął budować pałac w Tivoli, stworzył ogrody, które przylegały do willi d'Este w Rzymie, do dzisiejszego Kwirynału, gdzie mieszkał, i tam dał dowód niezwykłego estetycznego smaku. W Tivoli chciał prześcignąć wszystkie sławne wille we Włoszech, chciał wspaniałością wynieść swą siedzibę nawet nad willę Lantich w Bagnaia koło Viterbo i Palazzeto Farnese w Caprarola i wydał na nią podobno milion skudów.
Luigi poświęcał także olbrzymie sumy na urządzenie ogrodu; w kilka lat po śmierci Hipolita kupił do robót w Tivoli niewolników tureckich za 3492 skudów, płacąc po 36 skudów za każdego, a luogo di delizie niemało się przyczyniło do ruiny jego finansów. Szczególnie dbał o harmonijną rozmaitość drzew i krzewów w parku, gdzie rzeczywiście przedziwnie wiążą się ciemne tony cyprysów i południowych dębów z lśniącym liściem wawrzynu, ze spokojną zielenią pinii i architektonicznie regularnymi ścianami bukszpanu. Rzec można, że park w Tivoli stał się ideałem ogrodu, w którym się zespoliły starożytne tradycje ogrodnicze młodego Pliniusza, owe drzewami i roślinami malowane pejzaże, z motywami, które stworzyło Odrodzenie. Architektura, rzeźba, ogrodnictwo, wszystko to złożyło się, aby wyczarować obraz natury na wskroś artystyczny, malowany marmurem, zielenią i wodotryskami, nadzwyczaj silnie ujęty w stylowe formy Renesansu, a przecież żywy, przecież zadziwiający rozmaitością wrażeń, jakie wywołuje.
ROZDZIAŁ TRZECI
TORQUATO TASSO
 
I
Wielki poeta, spaczony błędami swego czasu, najznakomitszy pokutnik za grzechy renesansowego społeczeństwa, a zarazem najbardziej chorobliwy przedstawiciel rozpoczynającego się umysłowego ucisku. Wątły charakter jak wątły człowiek, postać, która na każdym kroku wzbudza politowanie, ale sympatii obudzić nie może. Szkodliwy wpływ dworactwa, całej kortegianerii, na nikim ze współczesnych znakomitych ludzi tak się nie uwydatniał jak na Tassie, a nikt zarazem nie był tak słabym wobec nowych prądów zabijających wszelką indywidualność, jak ferraryjski poeta. Nie umiał on pogodzić sprzeczności, które w jego duszy walczyły, reakcji poświęcił wolność swej myśli, ale ciało nie mogło wytrzymać tej twardej próby, biedny poeta wpadł w umysłową chorobę, w ową „dziką melancholię", fiera malinconia, o której sam mawiał.
Torquato pochodził ze znakomitej rodziny, osiadłej w Almeno, w ziemi bergameńskiej, z tej samej, której gałąź, przeniósłszy się w XV wieku do Niemiec, do Flandrii i Hiszpanii, urosła w potężne drzewo rodu książąt Taxis. Ojciec Torquata, Bernardo, ubogi, ale bardzo dumny ze swego pochodzenia, został wcześnie sekretarzem hrabiego Guida Rangoniego, Modeńczyka, jenerała kurii rzymskiej, i wszedł na drogę dyplomatyczną, służąc później to Renacie francuskiej, to księciu Salemo, Ferrantemu Sanseverino, jednemu z największych magnatów neapolitańskich. Zajęcie Bernarda nie pozwalało mu spoczywać na miejscu, musiał on swemu „panu" towarzyszyć w świcie cesarza do Tunisu, do Hiszpanii, do Francji i Flandrii, toteż dopiero w późniejszych latach w r. 1539 ożenił się z Porcją, córką Giacjoma de Rossi z Pistoi. Otrzymał on za nią posag dość duży, pięć tysięcy skudów, i zakupił zaraz realność w Sorrento sądząc, że będzie tam spokojnie mógł osiąść. Porcja należała do kobiet cichych, do domu przywiązanych, pomimo że miała być bardzo piękną; Bernardo był też z nią szczęśliwym, ale to szczęście długo nie trwało, gdyż obowiązki
 
u księcia Salerno powoływały go w dalekie strony. W owych czasach urodził się Tassom, jedenastego marca 1544 w Sorrento, syn Torąuato, w domu, na którego miejscu stoi dzisiaj willa Pignatelli Strongoli.
Bernardo układał za młodu poezje, po większej części liryczne, ale dopiero w Sorrento zabrał się do napisania większego rycerskiego poematu, Amadigi, męczącego patosem i przesadą, poematu, do którego pożyczył sobie treści z francuskiego romansu Amadis de Gaule. Nie mógł jednak w spokoju dokończyć swej epopei, gdyż musiał szybko opuścić neapolitańską ziemię. Książę Salerno, zostawszy stronnikiem Franciszka I, popadł w niełaskę u cesarza, wicekról neapolitański, Don Pedro di Toledo, ogłosił go zdrajcą i odebrał mu feudalne posiadłości, a ponieważ Bernardo grał ważną rolę w politycznych sprawach księcia, przeto i jego majątek uległ konfiskacie, a biedny poeta dyplomata znalazł się niebawem na wygnaniu, prawie w nędzy, dopóki w r. 1554 nie uzyskał pozwolenia osiedlenia się w Rzymie.
Porcja Tasso pozostała w Neapolu, bracia jej i matka, widząc, że opuszczona kobieta nie znajdzie ani opieki, ani sprawiedliwości u wicekróla, wydarli jej realność w Sorrento nie pozostawiwszy nawet ruchomości tam się znajdujących, tak że Porcja oddać musiała siedmioletniego syna do świeżo założonej szkoły jezuitów w Neapolu, a sama z córką Kornelią schroniła się do klasztoru. Bernardo starał się tymczasem w Rzymie, aby mu wicekról zwrócił skonfiskowane dobra, a czekając na pomyślny rezultat swych starań wziął dziesięcioletniego Torguata do siebie, aby go w Rzymie kształcić. Oczywiście o wydaniu majątku mowy nie było, co więcej, Bernardo musiał z Wiecznego Miasta uciekać, gdyż wojna wybuchła pomiędzy Hiszpanią a Pawłem IV, wicekról neapolitański najechał papieskie ziemie, a Tasso bał się dostać w ręce swoich nieprzyjaciół.
Na domiar nieszczęść umarła Porcja w Neapolu, małe dzieci zostały tam na razie bez wszelkiej opieki i dopiero Giovanna Aragońska zlitowała się nad nimi i oddała je do klasztoru San Festo. Sam Tasso znalazł przytułek u księcia Gwidobalda w Urbino, syna zaś odesłał na razie do rodziny w Bergamo, dopóki Gwidobaldo nie kazał go przywieźć na swój dwór, aby był towarzyszem nauk ośmioletniego Franciszka Marii, późniejszego księcia. Gdy Torąuato w kwietniu roku 1557 przybył do Urbino, miał lat trzynaście, a czas, który tam przepędził, był najmilszym dla niego wspomnieniem. Dwór w Urbino, pełen wówczas uczonych i znakomitych ludzi, przepyszne położenie miasta, wszystko to pobudzało fantazję młodzieńca. Na lato przenoszono się do Pesaro i do blisko położonego zamku, zwanego „Villa Imperiale", skąd roztaczał się rozległy widok
 
na Pesaro, Fano, Sinigaglię, Ankonę aż po Loretto, a na zachód na pagórki Romanii. Piękność tego widoku i wspaniałość zamku tak utkwiły w młodzieńczej wyobraźni Torquata, że „Villa Imperiale" posłużyła mu do opisu pałacu „delia Cortesia" w pierwszym większym poemacie, który napisał, w Rinaldzie. Torquato przypatrywał się w Urbino po raz pierwszy życiu dworskiemu, uczył się tej kortezji, tej creanza, która miała być ozdobą każdego dworzanina, nawet w muzyce się wyćwiczył, gdyż książę miał nadworną kapelę, którą się bardzo zajmował. W Urbino też zaczął Torąuato pisać pierwsze liryczne poezje.
Tymczasem Bernardo kończył swój romans Amadigi, a na wiosnę roku 1559 przeniósł się do Wenecji, aby go tam drukować. Wówczas dedykacja książki była najczęściej rzeczą ważną, rzeczą kariery. Początkowo chciał też Bernardo poświęcić poemat Filipowi II hiszpańskiemu, później jednak, gdy tyle krzywd doznał od Hiszpanów, zamierzał zmienić dedykację i ofiarować go królowi Francji, w którym pokładał nadzieję; widząc jednak, że od Francuzów żadnej pomocy spodziewać się nie może, powrócił znowu do Filipa II, w nadziei że król pozwoli się ułagodzić i odda mu zabrany majątek. Pochlebstwo jednak na nic się nie przydało.
Z ojcem pojechał i Torąuato dó Wenecji, gdzie się zaraz znalazł w towarzystwie znakomitych literatów i poetów. Ogniskiem ruchu umysłowego była tam wówczas Accademia Veneziana, zwana także delia Fama, a należeli do niej Veniero, Gradenigo, Girolamo Ruscelli, Patricio, tudzież Aldo Manuzio, w którego zakładzie drukowano prace akademickie. Aldo był już wówczas w podeszłych latach, zastępował go w pracy syn jego Paolo, który pisał poezje i zaprzyjaźnił się z Torquatem. Oczywiście, że Tasso, żyjąc w tym literackim kole, zaczął, mimo swego młodzieńczego wieku, myśleć o napisaniu wielkiej epopei. Wszyscy poeci mieli wówczas mniej więcej jeden cel przed oczyma, pogodzić przepisy poetyki Arystotelesa z duchem czasu. Ariost wydawał im się już przestarzałym, a Trissino za mało stosującym się do reguł poetyki, a zwłaszcza do głośnych wówczas wykładów profesora Sigonii w Padwie, ulubieńca młodzieży, który „z chwałą dla siebie i z zazdrością innych uczonych" chciał przeprowadzić harmonię pomiędzy starożytną filozofią a nowym romansem. Tassino przejął się tą ideą, a biorąc za bohatera Rinalda, paladyna Karola Wielkiego, napisał w przeciągu dziesięciu miesięcy poemat pod powyższą nazwą, który uważać trzeba tylko jako znakomitą próbę młodego geniuszu. Poemat ten jest łańcuchem opowiadań rozmaitych przygód rycerskich mniej więcej naśladowanych z dawniejszych rycerskich poematów, nie rozciekawia, ale nuży czytelnika swą monotonnością, pod jednym wszakże względem objawia wielki talent autora, a mianowicie w
 
odczuwaniu natury, talent, że tak powiem, idylliczny, który potem w pasterskim dramacie poety, w Amincie, w pyszny kwiat się rozwinął.
Ojciec Bernardo bardzo był niezadowolony z tych literackich początków swego syna, miał on wszelkie powody nienawidzieć dworactwa, chciał więc młodemu Torquatowi zapewnić utrzymanie niezależne od kaprysu możnych i w tym celu posłał go w półtora roku po przybyciu do Wenecji, w listopadzie 1560 roku, na uniwersytet w Padwie, aby się tam kształcił na prawnika. Ale Torquato nie miał ochoty słuchać oschłych wykładów Guida Panciroli, dlatego studiował dawne rycerskie romanse w tamtejszych bibliotekach i bywał częstym gościem w domu starego literata Sperona Speroni, gdzie się schodzili najznakomitsi ludzie i prowadzili uczone dysputy. Nadto zaprzyjaźnił się Tassino z Giovan Vincenzem Pinellim, zamożnym genueńskim patrycjuszem, który mieszkając od lat kilku w Padwie zbierał rzadkie księgi i starożytności i miał otwarty dom dla uczonych i poetów.
Bernardo, sam w najgorszych stosunkach materialnych, nie miał  środków, aby syna w Padwie utrzymać, wyrobił więc swymi stosunkami, że go przyjął pod opiekę młody Annibale di Gapua, syn bardzo możnego rodu neapolitańskiego, kształcący się także na tamtejszym uniwersytecie. Młodzież wielkich domów prowadziła już w szkołach swój dwór i otaczała się uboższymi kolegami, utrzymywała ich, aby później mieć z nich klientów. Biedny Torąuato został więc już w ośmnastym roku życia dworzaninem i zaczął się wprawiać w zależność i uczyć pochlebstwa. Annibale di Capua zasłynął później jako arcybiskup neapolitański, a zapewne wskutek swoich stosunków z Polakami na uniwersytecie w Padwie był także legatem papieskim w Polsce. Torąuato nie mógł się przyzwyczaić do myśli, aby miał zostać prawnikiem, więc po roku pobytu w Padwie pozwolił mu ojciec zapisać się na studium filozoficzne i słuchać wykładów Franciszka Piccolominiego z Sieny, Marc Antonia Passery i Sigonia, co więcej, zgodził się już na to, aby Torąuato wydał swego Rinalda.
Aby jednak ten młodzieńczy poemat zaskarbił autorowi łaski i poparcie jakiego potężnego magnata, poradził mu ofiarować Rinalda kardynałowi Ludwikowi d'Este, znanemu już wówczas z wielkiej hojności. Kardynał przyjął dedykację, a Torąuato dodał w swym poemacie owe stance, w których przepowiada przyszłemu swemu protektorowi potrójną koronę, sławę wytępienia herezji i zorganizowanie nowej wyprawy krzyżowej.

Ma quando, il crin di tre corone cinto,
V'avrem l'empia Eresia domar gid visto,
E spiriger pria, da santo amor sospinto,
 
Contra l'Egitto i Principi di Cristo;
Onde il fiero Ottomano oppresso e vinto
Vi ceda a forza il suo mal fatto acquisto;
Cangiar la lira in tromba e en maggior carme
Dir tenteró le vostre imprese e l'arme.
 
Widzieliśmy, jak dalece pochlebstwo Tassa stało się fałszywym proroctwem.
Ale i swemu koledze i protektorowi na padewskim uniwersytecie, Annibalowi di Capua, wywdzięczył się Torquato w Rinaldzie, poświęcając jemu i Stanisławowi hr. Tarnowskiemu świetną oktawę:
De' dno quindi lontan giovani in vista,
La sacra mitra ha l'un, l' altro la spada;
Un, Annibal di Capua, onde di trista
Convien che lieta Roma un tempo vada;
L'altro, che la fortezza al senno mista
Avendo al Ciel si fara larga strada,
E Stanislavo, di Tarnovio Conte,
Che star potrd co' piu famosi a fronte.
 
Był to Stanisław Tarnowski, późniejszy kasztelan czchowski i sandomierski. Tasso połączył tych dwu kolegów w jednej oktawie zapewne z tego powodu, że Tarnowski musiał być przyjacielem Annibala, co by zresztą stwierdzały późniejsze ich stosunki w Polsce.
W czasie kiedy Tasso uczył się w Padwie, uczęszczało na tamtejszy uniwersytet dużo Polaków, w sierpniu r. 1561 było ich czternastu, następnego roku aż czterdziestu, po Niemcach z obcych narodowości najwięcej. Znaczna różnica cyfry studentów pomiędzy rokiem 1561 a 1562 polegała na tym, że rzeczpospolita wenecka po skończonej wojnie z ligą w Cambrai zreformowała uniwersytet w Padwie i starała się o ściągnięcie tam jak najznakomitszych sił nauczycielskich. Począwszy od r. 1562 coraz więcej napływało studentów tak z Polski, jak i z innych krajów.