odbywały się przedstawienia to w ogrodzie, to w Schifanoi, aż nareszcie w roku 1499 kazał Ercole znacznym kosztem urządzić scenę w wielkiej sali pałacu. Balety, farse i burle grywano pomiędzy aktami owych klasycznych „komedyj", które bynajmniej nie były zabawne. Ferrara stała się czymś podobnym jak w naszych czasach Bayreuth Wagnerowski. Z dalekich stron zjeżdżano się na przedstawienia, mówiono wszędzie o nich, komedie w Ferrarze należały do pierwszorzędnych zdarzeń w kulturze włoskiego Odrodzenia. Głównym jednak wypadkiem w szeregu tych przedstawień było odegranie całego cyklu komedyj Plauta z okazji zaślubin Don Alfonsa, syna Ercola, z Lukrecją Borgia, o czym później mówić będziemy.
Teatr w Ferrarze był niejako hasłem dla innych dworów, aby urządzać sceniczne przedstawienia. Osobliwie Gonzagi z Mantui i Ludwik Moro w Mediolanie gorąco zajęli się teatrem, który w jednostajności dworskiego życia stał się wielkim urozmaiceniem. Ferrara i Mantua wykształciły z czasem aktorów, których sobie nawzajem pożyczano. Siedmdziesięcioletni już Ercole przedsięwziął w r. 1493 utrudzającą podróż do Mantui, aby tam urządzać przedstawienia, i zabrał ze sobą dwudziestu młodych ludzi, pomiędzy którymi był i Ariosto, wyćwiczonych w grze na scenie.
Z początkiem XVI wieku utworzyło się w Mantui nawet pomiędzy tamtejszymi Żydami towarzystwo okolicznościowych aktorów, które grywało komedie na dworze markiza i w późne czasy jeszcze tam istniało. Żydzi mieli własną orkiestrę do teatralnych przedstawień.
Jednym z głównych pomocników Ercola w urządzaniu przedstawień scenicznych był Niccoló da Correggio, postać bardzo wybitna, wzór dworzanina, jakiego wyidealizował Castiglione. Przystojny, odważny, zwycięzca w giostrach, przyjaciel kobiet, tańczył jak mało kto ze współczesnych, ubierał się tak pięknie, że młodzież uważała go za wzór mody, ożywiał zabawy, pisał komedie z niezrównaną zręcznością, w lot układał madrygały, sonety i motti do imprez. Saba da Castiglione nazwał go jednym z najsławniejszych rycerzy, jakich we Włoszech spotkać można: uno delii piu famosi, honorati et virtuosi cavalieri, che in tutta Italia si trovassero, a Carretto w swym poemacie Tempio d'amore pisze o nim:
...Il cavalier de tanto preggio
Che con stil elegante et amoroso
e col valor de Marte orna Correggio.
Był on spokrewniony z Estami, gdyż matka jego, Beatrice, była córką naturalną Niccola III i wyszła w roku 1448 za mąż za Niccola di Gherardo da Correggio. Nazywano ją królową balów, regina delia festa, i mówiono, że „kto chce przyjemnie przejść z tego świata na drugi, niech się
przysłuchuje muzyce Pierobona; kto rad znaleźć niebo otwarte, niech doświadczy hojności księcia Borsa; a kto pragnie raj zobaczyć, niech się przypatrzy donnie Beatricy na balu".
W kilka miesięcy po ślubie umarł Niccoló da Correggio, zostawiwszy żonę w błogosławionym stanie, a w pierwszych miesiącach r. 1450 urodził się nasz Niccoló, którego dla odróżnienia od zmarłego ojca przezwano Postumo. Cesarz Fryderyk III, przejeżdżając w r. 1452 przez Ferrarę, pasował, jakeśmy wspomnieli, dzieciaka na rycerza. Aby nabyć wprawy w rzemiośle wojennym, zaciągnął się później Correggio jako kondotier do wojska rzeczpospolitej weneckiej pod wodzą Bartolomea Colleoniego. W r. 1472 ożenił się nawet z jego córką, Cassandrą, wielką pięknością, wystąpił z wojska weneckiego i żył pomiędzy Ferrarą, Mantuą, swym państewkiem a Mediolanem, gdzie w wielkich łaskach był u Mora i Beatrice d'Este. Na modach kobiecych i ubiorach także się znał wybornie, a Beatrice zasięgała jego rady w rzeczach toalety. Wszędzie był pożądanym gościem, gdyż ożywiał towarzystwo swym dowcipem, komponował sonety do muzyki, a w szczególności dla Izabeli d'Este do lutni. Dla niej napisał także poemat mitologiczny pod tytułem Psyche, co prawda niewielkiej wartości.
Gdy w roku 1482 wybuchła wojna pomiędzy Ferrarą a Wenecją, Niccolo walczył po stronie Estów, a w bitwie pod Argentą dostał się do niewoli Wenecjan, którzy nie zapominając mu tego, że przed dziesięcioma laty był ich kondotierem i że Wenecjankę miał za żonę, traktowali go jako pospolitego więźnia. Zamknęli go w Toricella, skąd Niccoló bardzo żałosne pisał listy skarżąc się na niesłychany brud, na pchły i inne robactwo, które mu spać nie daje, na obrzydliwe pożywienie, a nawet i na to, że musi jeść bez stołu.
Za wstawieniem się Mora i Izabeli d'Este wypuścili go Wenecjanie po kilku miesiącach, po czym już Correggio więcej nie wojował, ale jeździł do Francji w poselstwie od Mora, a po największej części przebywał w Ferrarze wspierając Ercola I w jego scenicznych przedsięwzięciach.
W weneckim więzieniu napisał chyba najpiękniejszy, najgłębiej odczuty sonet na klęskę Ferrary, w którym jednak, znając potęgę Wenecji, namawia ukochane miasto, aby się przed Lwem ukorzyło.
Io t'amo. Tu sai ben, ch'io n'ho cagione.
Deh! perche non deponi omai l'orgoglio?
Che sai: sol umilta vince U Leone.
Piu che di mia prigion di te mi doglio;
Che poi che vedi in l'arme la ragione
Vogli schivare il porto e dar nel scoglio.
Najcelniejszym jego literackim dziełem był dramat mitologiczno-pasterski Favola di Cefalo, przedstawiony po raz pierwszy w roku 1487 w Ferrarze i w ogóle pierwsze większe sceniczne dzieło, napisane oryginalnie we włoskim języku. Dramat to jednak bardzo jeszcze nieudolny, treść wzięta z Metamorfoz Owidiusza. Niccolo był także autorem eklogi dramatycznej Favola di Callisto, którą grano na scenie w Mantui w roku 1501.
Correggio prawie zawsze jeździł w towarzystwie swego sekretarza, cancelliere Valtellina di Messer Niccolo, który także pisał wiersze, albo innego „familiarisa", którego zwano Prete da Correggio. Ten ostatni był bardzo ciekawą osobistością, lubianą tak na dworze w Ferrarze, jak w Mantui z powodu swego dowcipu i zręczności do wszelakich posług. Zwierzano się przed nim z największymi tajemnicami rodzinnymi, używano go do interesów, do bawienia gości, a na bankietach występował Prete często jako giullare, deklamując lub śpiewając z muzyką swoje sonety. Izabela pisała raz do Correggia, aby dla rozrywki, per nostra recreatione, przysłał jej owego zabawnego dworzanina.
Mimo wielkiego towarzyskiego powodzenia, jakie miał, Correggio nie zdawał się być człowiekiem szczęśliwym, w sonetach swych narzeka na los i na kobiety, jeden z sonetów zaczyna od słów: Sotto la croce che mi da a sorte, a brak wzajemności tam, dokąd zwrócił swe uczucia, rozdzierał mu serce. Oczywiście, że i on pozostawił po sobie Canzoniere, który za życia jeszcze ofiarował wprawdzie Izabeli d'Este, ale go jej nie posłał. Po śmierci poety doszło zdaje się do wiadomości markesany, że syn Correggia, Gian Galeazzo, chce ten zbiór ojcowskich poezyj poświęcić Lukrecji Borgii. To oburzyło Izabelę, więc energicznie się o ową spuściznę upominała; czy się wreszcie Canzoniere do niej dostał, nie wiadomo, gniew jednak markizy łatwo zrozumieć, bo jak zobaczymy, nie lubiła Lukrecji, a nadto widziała w postępowaniu Gian Galeazza do pewnego stopnia niewdzięczność, gdyż zawsze okazywała wiele serca dla Correggiów. Nawet gdy Galeazzo żenił się z Ginewrą Rangoni, posłała jej jako podarunek ślubny przepyszny klawikord, un magnifico clavicordio.
Niocoló Correggio umarł w Ferrarze w nocy z 1 na 2 lutego 1508 roku, pomimo że aż siedmiu lekarzy powołano do jego łoża.
ROZDZIAŁ ÓSMY
LUKRECJA BORGIA
I
Ambasador florentyński przy kurii rzymskiej, Lorenzo Pucci, pisał 24 grudnia 1493 roku do swego brata, że odwiedza madonnę Julię Farnese, gdyż wyświadczył jej rodzinie pewne usługi, a zarazem stara się o jej dalszą protekcję u papieża. Pucci zawdzięczał wstawieniu się Julii u Aleksandra VI beneficja, które mu przynosiły pokaźne dochody. Julia mieszkała u Lukrecji Borgii, córki Aleksandra, której ojciec oddał dom w pobliżu Watykanu, w miejscu zwanym S. Maria in Porticu.
Lukrecja liczyła wtedy lat trzynaście, Julia była trochę starszą, zamężną za Orsinim, i miała małą córeczkę, Laurę. Na czele domu Lukrecji stała matka męża Julii, Adriana Ursini, czyli Orsini; Aleksander VI nie uważał bowiem za stosowne, aby jego córka wychowywała się u swej matki, Vanozzy Catanei. Wydał on Vanozzę jeszcze za swych czasów kardynalskich po dwa razy za mąż: raz za Mediolańczyka, Giorgia da Croce, a po raz wtóry za Mantuańczyka, lichego poetę, Karola Canale, i wyrobił mu mały urząd solicytatora bul papieskich.
Córka kardynała Borgii nie mogła wchodzić w świat z domu solicytatora. Rzecz się jednak dała inaczej urządzić. Aleksander żył w przyjaźni z Adriana, wdową po Ludwiku Orsinim, która w roku 1489 ożeniła swego syna z cudnej urody Julią Farnese. Kardynał zakochał się w młodej Julii, a we dwa lata po jej ślubie miał już z nią bliski stosunek. Adriana, matka Orsiniego, popierała ten niedozwolony związek licząc na to, że kardynał podniesie jej ród majątkowo zrujnowany. Syna więc wyprawiła na jeden z zamków Orsinich, a sama oddała się zupełnie kardynałowi, a późniejszemu papieżowi Borgii na usługi nie licujące z tradycjami jej wielkiego rodu.
Pucci więc, chcąc się widzieć z Julią Farnese, przyszedł do domu Lukrecji. Wszystkie trzy kobiety siedziały przy kominku, bo madonna Julia właśnie suszyła sobie włosy. Przyjęły Lorenza z wielką radością, a Julia prosiła go, aby przy niej usiadł.
Pucci nie widział przez jakiś czas Julii i powiada, że trochę przytyła i stała się najpiękniejszym stworzeniem na świecie. Miała głowę związaną batystową chustką i włosy opięte siatką cienką jak pajęczyna, przerabianą złotymi nitkami. W przytomności gościa kazała się czesać i rozpuściła włosy. „Czegoś podobnego — pisze Lorenzo — nigdy nie widziałem. Włosy koloru złotawego sięgały aż po stopy. Julia jaśniała jak słońce." Kazała przynieść swoją jednoroczną córeczkę, dziecina zupełnie podobna do ojca, do papieża, adeo ut vere ex ejus semine orta dxci possit.
Podczas gdy Pucci rozmawiał z Giulią i z Adrianą, poszła Lukrecja się przebrać i wróciła w szlafroku z fiołkowego aksamitu, zrobionym według neapolitańskiej mody. Miała ona włosy także złotawego koloru, oczywiście farbowane, bo zrodzona z matki Trastaweranki i Bodriga Borgii, prawie Maura z okolic Walencji, nie mogła być blondyną. Lukrecja nie dorównywała wprawdzie urodą swojej towarzyszce, miała niezbyt regularne rysy, ale szczególny wdzięk twarz jej opromieniał, była żywą, zalotną, ujmującą i zręczną w rozmowie. Pogodę i wesołość odziedziczyła po ojcu, który podbijał ludzi swoją dobrodusznością. Właściwości te charakteru cechowały i jej brata, Cezara Borgię, który pomimo swych okrucieństw, swych zbrodni umiał ludzi do siebie przywiązywać.
Otoczenie trzynastoletniej Lukrecji nie należało więc do najmoralniejszych. Stary ojciec, papież, romansujący z młodą mężatką, Giulią, i ochmistrzyni, madonna Adriana, protegująca ten stosunek, pomimo że Giulia była jej synową. W innej dzielnicy miasta matka Lukrecji odsunięta od niej i otoczona nową rodziną, nowymi dziećmi. Wreszcie we własnym domu Lukrecji malutka siostrzyczka, córka papieża i Giulii, Stosunki nawet na czasy Odrodzenia bardzo zawikłane.
Lukrecja pomimo lat trzynastu po dwa razy już była zaręczoną, obydwa razy z Hiszpanami, gdyż we Włoszech nie mógł Borgia znaleźć dla niej narzeczonego, który by związkami odpowiadał stanowisku rodziny. W Rzymie zanadto to jeszcze raziło, że Lukrecja była córką kardynała, w Hiszpanii duży posag rozstrzygał. Pierwszego narzeczonego, Cherubina de Centelles, Lukrecja nigdy nie widziała, powiedziano jej o tym, że ma pójść za niego, gdy miała lat jedenaście. Wkrótce jednak zaszły jakieś przeszkody, które uniemożliwiły przyjście do skutku tego małżeństwa, wiec kardynał wyszukał córce na narzeczonego innego Hiszpana, hrabiego Averse. Zanim jednak Lukrecja dorosła, ojciec jej został papieżem (11 sierpnia 1492), a dla Aleksandra VI hr. Aversa za małą już był na zięcia osobistością, chciał on mieć dla córki męża, który by łączył Borgiów z jakąś wielką rodziną włoską i polityczny ich wpływ na półwyspie podnosił.
Swatem został tym razem kardynał Ascanio Sforza, który na ostatnim
konklawe głównie przyczynił się do wyboru Rodriga Borgii na papieża. Ascanio należał też obecnie do najściślejszych powierników papieża i zrazu był wszechmocnym w Watykanie. Jego myślą było wydać Lukrecję za Giovanniego Sforzę, hrabiego na Cotignoli i papieskiego wikariusza w Pesaro, którym jako lennem papieskim zarządzali Sforzowie. Giovanni miał lat dwadzieścia sześć, był wdowcem, bo jego żona, siostra Elżbiety Gonr zagi z Urbino, umarła w połogu, a przystojny, dzielny i wykształcony, posiadał wszelkie po temu warunki, aby uszczęśliwić papieską córkę. Dla Aleksandra VI połączenie się z możnym domem Sforzów było ważnym krokiem w polityce rodzinnej, mediolański Ludwik Moro stawał się w ten sposób stronnikiem papieża.
Ale hr. Aversa dowiedziawszy się, że przyszły jego teść wyniesiony został na Stolicę Apostolską, przybył do Rzymu, aby się o swe prawa dopominąć. Równocześnie przyjechał i Sforza, a obecność tych dwóch prer tendentów do ręki Lukrecji dała powód do plotek ubliżających papieżowi i narzeczonej. Sama Lukrecja nie była winną tych intryg, papież rozporządzał jej ręką despotycznie. Dumny Hiszpan hr. Aversa ułatwił rozwiązanie trudności, widząc bowiem, że nie zwycięży, ustąpił Sforzy swych praw do ręki Lukrecji za trzy tysiące dukatów i odjechał.
Miasto Pesaro cieszyło się ze zwycięstwa swego signora spodziewając się rozmaitych łask od papieża. Sforza kazał dać wielki bal w zamku, a tańczące pary wyszły na miasto i przeciągały w pląsach ulicami łącząc się z ludem. Pełnomocnik papieski, monsignor Scaltes, prowadził ucieszny korowód.
To zstąpienie tańczących par z książęcego zamku pomiędzy lud jest jednym z tych charakterystycznych znamion stosunku włoskich despotów do swoich poddanych. Różnica klas we Włoszech nigdy nie była tak wielką jak w innych krajach. Lud miał dawną cywilizację, nabytą ogładę i pewną wrodzoną uprzejmość, która go co do znalezienia się towarzyskiego równała prawie z wyższymi klasami. Dlatego maskarady nigdzie takiego nie miały znaczenia jak we włoskich miastach. Kasztelanka w masce, zamieszawszy się pomiędzy lud, wiedziała, że się znajdzie wśród swoich, wśród tłumów mających towarzyską ogładę.
Ślub Lukrecji ze Sforzą odbył się 12 czerwca 1494 w Watykanie. Panna młoda miała lat czternaście. Papież i Sforze byli zadowoleni: Ludovico Moro chciał wówczas sprowadzić Karola VIII do Włoch, aby zniszczyć potęgę Ferdynanda Neapolitańskiego, papież zaś i Wenecja dążyli do tego samego celu, więc też przymierze przeciw Neapolowi łatwo przyszło do skutku.
Lukrecja na krótki czas udała się do Pesaro. Wjeżdżała tam 8 lipca