dwóch siedzących olbrzymach, którzy mają za podstawę dwa duże lwy o łagodnym wejrzeniu, niby lud Ferrary spokojny, milczący, ale silny.
Katedra pochodzi z końca XII wieku, a już w r. 1135 została poświęconą św. Jerzemu, patronowi miasta. Płaskorzeźba przedstawiająca rycerza w legendarnej walce ze smokiem zapowiada, że tutaj znajdujemy się pod znakiem owego świętego, który jakby się zrodził z pojęć średniowiecznego rycerstwa. Il cavalier dei santi, U santo dei cavalieri. Powyżej bramy, o ścisłym charakterze XII wieku, wystrzeliły w górę trzy arkady, noszące już późniejszą gotycką cechę, kryjąc statuę Madonny w środkowej niszy. Na arkadach przepyszny szeroki fryz rzeźbiony, zawierający sceny z Sądu ostatecznego, zakończony trójkątnym tympanem z błogosławiącym Chrystusem. Bardzo zajmująca jest ściana na prawo od głównego portalu. Z okrągłego medalionu wystaje tam wielkie popiersie pięknej, zupełnie świeckiej kobiety, a zagadkowa ta głowa nie ma właściwie związku ze świętością murów. Drukowane przewodniki nazywają ją madonną Ferrarą i sądzą, że ona jest personifikacją miasta. Wymysł to wszakże literatów, lud nie nazywa tej głowy madonną Ferrarą, a co ona przedstawia, nie wiadomo.
Katedra miała pięć bram o symbolicznym znaczeniu; głównym portalem wchodził Chrystus paść owieczki swoje, sam Zbawiciel bowiem powiedział, że jest bramą do niebios dla swojej trzody. Boczne, mniejsze drzwi przeznaczone były dla ludu, jedne dla mężczyzn, drugie dla kobiet. Czwartymi drzwiami delie guide wchodzili pielgrzymi idący do Ziemi Świętej lub do innych miejsc cudownych, ostatnia brama wreszcie porta del Giudicio miała cel najsmutniejszy, tamtędy wynoszono zmarłych na przyległy cmentarz. Wnętrze świątyni podobne do katedr w Piacenzy i Modenie. Równie jak w wielu innych romańskich katedrach, zasadą ferraryjskiej budowy jest egipski trójkąt, którego największe ramię stanowi dolną szerokość gmachu, a dwa mniejsze ramiona schodzą się ze sobą u stropu świątyni. Podstawa geometrycznej figury ma się do dwóch spoczywających na niej ramion jak 8:5. Jaki był cel tego trójkątnego rozmiaru nie wiadomo, być może, że tego rodzaju rozciągnięcie murów przyczyniało się do siły budowy, w każdym razie opierało się ono na architektonicznych tradycjach Komasków.
Ferrara była miastem pałaców i ogrodów, znać to jeszcze dzisiaj, ale ulice rozciągnięte na szerokiej płaszczyźnie, proste, długie, osobliwie w nowej części, zbudowanej za rządów Ercola I z końcem XV w., robią niewymownie smutne wrażenie. Bruk trawą zarosły, zaledwie tu i owdzie przekrada się postać ludzka albo kot wystraszony krokami cudzoziemca znika za węgłem najbliższego domu. Większość ulic nigdy nie była zabudowaną
okazałymi gmachami. Za pałacem stojącym w rzędzie następują małe domki, a za nimi sztachety pysznego ogrodu o starych rozłożystych drzewach i znowu pałac, i znowu nikłe kamienice. Miasto potężnych, bogatych rodów i ubogiego pospólstwa. W owych pałacach, w owych ogrodach wrzało niegdyś życie, wieczorami słychać było śpiew i muzykę, długimi ulicami przeciągały tłumy wesołego ludu, gdyż Estowie dbali o to, aby i lud miał swoje chwile zabawy.
Onde stagione fu di gloria, e corse
Con il tuo fiume, o fetontea Ferrara,
Ampio, seren, perpetuo, sonante 1'italo canto.
(Carducci)
Pałace w Ferrarze nie takie wielkie, nie takie potężne, jak w Rzymie lub we Florencji, ale wyższość ich, to zieleń ogrodów. Do najwspanialszych należy Palazzo dei diamanti wybornie zachowany, w którym się mieści tamtejsza galeria obrazów. Kaprys to Ercola I, który kazał dwie fasady gmachu pokryć wielkimi bryłami marmuru, obrobionymi w sposób, w jaki się szlifuje diamenty. Dwanaście tysięcy sześćset brył marmurowych wprawiono w te „diamentowe" ściany, diament był bowiem ulubionym znakiem Ercola. Potężną harmonię tej wspaniałej fasady zepsuto pięknymi wprawdzie, ale zupełnie inny, lżejszy charakter noszącymi narożnikami. Natomiast cortile pałacu pełne wdzięku, szczerze włoskie, a smukłe kolumny na tle świeżej zieleni każą zapomnieć o architektonicznych sprzecznościach fasady.
Wszystkie pałace w Ferrarze mają wspólną artystyczną cechę: nie wysokie, nie wspinające się do góry, jak w Rzymie, Genui lub Sienie, składają się tylko z wysokiego parteru i pierwszego piętra; ozdobą ich harmonijne rozmiary, duże okna, piękne, poważne bramy i pełne wdzięku podwórza. Najbardziej swymi architektonicznymi formami zbliża się do Palazzo dei diamanti Palazzo Sacrati Prosperi z ozdobnymi narożnikami i bramą oprawioną w dwa korynckie słupy, na których balkon spoczywa. Istny to klejnot późniejszego Odrodzenia, o przedziwnej harmonii i swobodzie kompozycji. Nie przypominam sobie drugiej bramy we Włoszech, która by tak wybornie oddawała epokę; można by przypuścić, że Sodoma wraz z Peruzzim w przystępie dobrego humoru rysunek do niej dawali, gdyż jakby od niechcenia połączył się tam wdzięk Sodomy z klasycznym duchem Peruzziego. Palazzo Roverella, ozdobiony pilastrami i fryzami z terakoty, jest także wzorem tego architektonicznego typu mieszkań zamożnych rodów ferraryjskich. Harmonią rozmiarów odznacza się również Palazzo Naselli
Crispi z pięknym podwórzem; smutnym zaś opuszczeniem uderza tak zwana palazzina, niski pałac, ostatni, jaki Estowie w Ferrarze wybudowali. Palazzo Bentivoglio wreszcie to już typ baroku, główne formy wprawdzie pozostały jeszcze z pałaców Odrodzenia, ale ciężkie, przesadne ornamenty fasady świadczą o innych czasach, o zepsuciu się smaku.
III
Ród Estów był twardy, wojowniczy, ale i rozumny. Ariost śpiewa, że z tego gniazda wychodzili rycerze dzielni do miecza i do rady, którzy Włochy sławą okryli.
I Capitan ie i cavalier robusti
Quindi uscivan che col ferro e col senno
Ricuperar tutti gli onor vetusti
Dell' arme invitte alla sua Italia fenno.
Słowa Ariosta nie były przesadne, ród ten wydał sporo bardzo wybitnych osobistości w ciągu swego trzechwiekowego panowania w Ferrarze, a jeżeli odtworzymy sobie w pamięci tylko tych siedmiu książąt, którzy władali państwem w XV i XVI stuleciu, to będziemy mieli przed sobą same charaktery skończone, bardzo zajmujące, postacie jakby z brązu ulane. Wspólnych właściwości mieli Estowie niemało: w polityce nadzwyczaj zręczni i przebiegli, w wojnie odważni i dzielni, posiadający w wysokim stopniu umiejętność rządzenia, przy tym nieugięci despoci, mściwi aż do okrucieństwa, a gdy chodziło o władzę albo o kobietę, nie znali miary w swym gniewie. Na ówczesny sposób religijni, przystępni wszelkim nowym prądom literatury i sztuki, zamiłowani w zbytku, w festynach, hojnych przyjęciach, fanatyczni lubownicy muzyki i śpiewu, wreszcie zapamiętali myśliwi.
Pochlebcy wywodzili ród Estów od bohaterów cyklu Karola Wielkiego, ich nieprzyjaciele w XIV wieku dodali do tej tradycji, że praojcem ich był zdrajca z Roncisvalle, Gano traditore, ów Judasz epopei, i że z początku nie mieli orła w herbie, ale zwykłego sokoła. Gniazdem ich było miasteczko Este.
Ferrara należała z zapisu margrabiny Matyldy do kurii rzymskiej, ale papieże, nie mogąc tam bezpośrednio władzy utrzymać, musieli kraj w lenno oddawać. Estowie liczyli się obok książąt sabaudzkich do najstarszych rodów Włoch północnych, a jedna ich gałąź osiadła w Ferrarze, gdzie z czasem doszła do wielkiej potęgi i faktycznie tam już z początkiem XIII
wieku panowała, z małymi tylko przerwami. Dwór ich był od niepamiętnych czasów przejęty zwyczajami i legendami zachodniego rycerstwa. Estowie lubowali się w turniejach i żyli w tradycjach francuskich. Wsku tek położenia geograficznego Lombardii, sąsiadującej z Francją, i mnóstwa rozsianych na niej bogatych dworów, rozwielmożnił się tam od dawna zwyczaj i rycerski romans francuski. Krzyżowcy Zachodu szli na wyprawy do Ziemi Świętej doliną Padu i rozszerzali tam swe opowieści. W czasach pierwszych wojen krzyżowych, kiedy te zastępy rycerskie płonęły jeszcze prawdziwie bohaterskim zapałem, ich ideałami były poważne tradycje poematów o Karolu Wielkim, pieśń o Rolandzie. Bohatersko-patriotyczne wojny i czyny rycerzy wielkiego cesarza odpowiadały ich usposobieniu; gdy jednak gorączka ostygła i zwyczaje rycerstwa łagodnieć zaczynały, złagodniał i romans, a zamiast twardych postaci paladynów Karola Wielkiego stali się ideałami rycerstwa Tristany i Lanceloty, towarzysze okrągłego stołu króla Artusa, a ich hasłem odwaga, połączona z dworskim obyczajem, cortesia. Celem ich walk już nie było zgnębienie niewiernych, ale raczej wojowanie w obronie ukochanej lub uciśnionej kobiety, zwalczanie nie wojsk nieprzyjacielskich, ale smoków, olbrzymów, czarodziejów. Nowemu zwyczajowi i nowym romansom brak już było owego wysokiego nastroju, którym się odznaczała chanson de geste. Rycerstwo zaczęło przywdziewać aksamitne berety zamiast hełmów, a zamiast na wielką wojnę szło już na turnieje.
Ta przemiana rycerskich haseł odbywa się w XIII wieku, a staje się tak powszechną w północnych Włoszech, że nawet lud się nią przejmuje. Podczas festynów urządzanych w Wenecji w r. 1267 z powodu wybrania dożą Wawrzyńca Tiepola składały nowemu władcy hołd wszystkie korporacje rzemieślnicze w rozmaitych strojach. Cyruliki, ludzie jak wiadomo obeznani z prądami wieku, przebrali dwóch członków swego zawodu za błędnych rycerzy, jadących konno i prowadzących cztery dziewice. Stanąwszy przed dożą, oświadczyli chwilowi rycerze, że właśnie co uwolnili z rąk niewiernych owe niewinne istoty i że są gotowi bronić mieczem ich honoru wobec każdego, kto by im chciał uwłaczać.
W owych to czasach, czasach złagodnienia rycerskiego obyczaju, rósł w potęgę dwór Estów i stawał się głośnym na całą Lombardię. Estowie sprowadzali pierwsi trubadurów z południowej Francji i zachwycali się prowansalską poezją wtedy, kiedy nawet w Marce Trewizańskiej — Amorosa e gioiosa Marca Trivigiana — tak głośnej z trubadurskich przejazdów, o południowej poezji jeszcze nie było słychu.
I tak Azzo VI Esteński (l212), mądry, piękny, wymowny, pulcher, formosus, sapiens, eloquens, animosus, zasłynął w pierwszym dziesiątku XIII
wieku jako wielki miłośnik prowansalskiej poezji. Na dwór markiza przybył trubadur Aimeric de Peguilhani i opiewał wdzięki jego córki Beatrice, nazywając ją najpiękniejszym kwiatem swych czasów.
Na Beatrix d'Est, anc plus bella flor
De nostre temps no trobei meillor;
Tan ez bona, cum plus lanzar vos voill,
Ades i trop plus de be q'eu'no soill.
Mimo tych wielkich światowych zalet poszła Beatrice do klasztoru, czy z powodu nieszczęśliwej miłości do jakiego trubadura nie wiadomo. Założyła klasztor św. Jana Chrzciciela w Padwie, a po śmierci została beatyfikowaną.
Panowanie Estów rozpoczyna się pod hasłem kultu kobiety, pod hasłem cnót rycerzy Artusa, pod godłem św. Jerzego, który wybawia dziewicę ze smoczej paszczy. Dwór Estów staje się bardzo szybko wzorem rycerskiego obyczaju, najbardziej typowym dworem epoki Odrodzenia w północnych Włoszech.
Na dworze esteńskim mówiono wtedy sfrancuziałym językiem, dialektem weneckim, pełnym prowansalskich wyrazów i zwrotów, mową modną włoskiego rycerstwa na północy. W mantuańskiej bibliotece znajduje się dotąd arcypoważny kodeks, znany w kołach romanistów, Canzoniere prowansalski, rodzaj antologii trubadurów, spisanej w r. 1254. Ułożył go, jak niesie tradycja, Ferrarino da Ferrara, jeden z ostatnich włoskich trubadurów, który żył z końcem XIII wieku, autor słynnego Florilegio, także zbioru prowansalskich lirycznych pieśni. Ferrarino śpiewał na dworze Azza VII i jego następcy Obizza II e fo giullar, et intendez meill de trobar proensal che fos en Lombardia.
Obizzo II był wnukiem Azza VII i stał się właściwie prawnym fundatorem dynastii Estów w Ferrarze. Przed nim panowali wprawdzie Estowie faktycznie w Ferrarze, ale dopiero Obizzo II władzę swą oparł na legalnych podstawach. Siedemnastego lutego 1264 r. złożono ciało zmarłego Azza z największą pompą w kościele S. Francesco, a z wyborem nowego markiza się śpieszono, gdyż według dawnego zwyczaju zmarły panujący jeszcze nie był pochowany, a już dzwon ratuszowy zwoływał lud i banditore ogłaszał po ulicach, aby się zbierano na placu do nowego wyboru.
Opiekunem swego małoletniego wnuka, którego ojciec został otruty w południowych Włoszech, zamianował Azzo VII możnego rycerza i przyjaciela swej rodziny, Aldingherego de Fontana. Aldingheri dołożył też wszelkich starań, aby wybrano Obizza. Kazał otoczyć plac, na którym miano głosować na nowego markiza, zbrojnymi ludźmi, nie wpuszczać tam
nikogo podejrzanego, nikogo, kto by miał broń w ręku. Sam poważny opiekun przemówił do zgromadzonych, podnosił zalety rodu Estów, wzywał, aby głosowano na Obizza, który pomimo że miał wówczas lat siedemnaście, miał być wzorem roztropności i rozumu. Nadto obiecywał Aldingheri łaski dla zwolenników młodego markiza, a groził wytępieniem jego przeciwnikom. Ulegając przemocy, lud wybrał młodzieńca swym panującym i dał mu, jak powiada kronikarz, tyle władzy, ile sam Pan Bóg jej nie ma, gdyż Bóg nie może czynić niesprawiedliwości, a markizowi wolno było robić wszystko, co mu się podobało, źle i dobrze, omnia possit justa vel injusta pro suae arbitrio voluntatis.
Estowie stali w Ferrarze na czele Gwelfów i w ogóle byli jednym z filarów kurii rzymskiej, więc papież Urban II nie sprzeciwiał, się wyborowi i potwierdził Obizza jako swego namiestnika in temporalibus. Obizzo nazwał się „z łaski bożej i z łaski Stolicy Apostolskiej wieczystym panem Ferrary: gubernator et rector et generalis et perpetuus Dominus civitatis Ferrariae", zobowiązał się wobec ludu szanować instytucje i swobody miejskie i wezwał na świadectwo swych paktów Trójcę Świętą, Matkę Boską i św. Jerzego, który był od dawna patronem miasta. Spisany akt opatrzono w dwie pieczęcie na wosku wybite, w pieczęć miasta z postacią św. Jerzego i w pieczęć Estów z białym jednogłowym orłem. Opiekun Obizza, Aldingheri, urósł wszakże z czasem tak w znaczenie, że markiz musiał się obawiać jego potęgi, nie mógł znosić jego sławy i powodzenia gloriam et magnitudinem tolerare non potuit, tak że go kazał zgładzić najzwyklejszym zapewne ówczesnym środkiem, trucizną, a część jego rodziny wygnał z granic kraju. Jeden z Aldingherich przeniósł się do Florencji i był po kądzieli przodkiem Dantego. Po nim to wielki poeta przejął nazwisko i szlachectwo. Pochodzenie też poety tłumaczy jego zawziętą nienawiść ku Estom. Miał on zresztą obok prywaty jeszcze i polityczne do tego powody, Dante bowiem w cesarstwie widział Włoch zbawienie, podczas gdy Estowie jako Gwelfi opierali się o papiestwo. Dlatego osadza Dante Obizza w piekle w towarzystwie największego okrutnika Włoch średniowiecznych, Ezzelina, tyrana Marki Trewizańskiej, i każe Nessowi, jednemu z centaurów, wypuszczać strzały na tego z nich, który by się wychylił z przepaści wrzącą krwią napełnionej. Innej różnicy pomiędzy nimi wielki poeta wynaleźć nie może, jak tylko, że Ezzelino miał czarne kędziory, a Esta poznać było można po jego jasnych włosach.
Obizzo miał dwie żony, ale więcej niż o ślubnych związkach pisze się o jego kochance, o pięknej Ghisolli, którą znów Dante uwiecznił, opowiadając, że Caccianimico Venedico dostał się do piekła za to, że ją skłonił podstępem, aby się oddała markizowi.
Sposób, w jaki papieże udzielali swej inwestytury ferraryjskim markizom, stal się powodem licznych krwawych tragedyj. Rzym bowiem nie trzymał się w tej mierze starszeństwa synów poprzedniego panującego, a nawet nie uważał za obowiązujące następstwo w prostej linii, ale według chwilowych okoliczności zatwierdzał na tronie albo bastardów zmarłego panującego, albo nawet jego braciom oddawał władzę. W ten sposób po śmierci każdego z margrabiów powstawała walka w samej rodzinie o panowanie, którą późniejsi Estowie w ten sposób starali się usuwać, że jeszcze za życia zapewniali swym ulubionym, ślubnym czy nieślubnym synom, papieską inwestyturę. Pierwszą ofiarą tej nieszczęśliwej zasady padł sam Obizzo II, gdyż dwaj właśni jego synowie mieli go w łóżku z tego powodu zadusić, że najmłodszego trzeciego ogłosił swoim następcą. Takim walkom o następstwo zawdzięczamy wszakże, że Ferrara wydała Ariosta, gdy bowiem Obizzo III (1294—1352) musiał wskutek krwawego sporu z braćmi uciekać chwilowo z ojczyzny i gdy się schronił do Bolonii, zapoznał się tam z piękną Lippą Ariosti, córką tamtejszej patrycjuszowskiej rodziny. Obizzo zawiązał stosunek z Lippą, który trwał lat dwadzieścia, i miał z nią jedenaścioro dzieci, siedmu synów i cztery córki. Powróciwszy na tron ferraryjski, ożenił się z nią i legitymował potomstwo. Ziemia nad Padem obfitowała nie tylko w zboże i wino, ale i rodziny tamtejsze dziwnym się cieszyły błogosławieństwem. U Estów liczba ślubnych i nieślubnych dzieci dosięgała czasami poważnej liczby dwudziestu, a jeden z dostojników dworu w Ferrarze miał aż czterdziestu synów. Co więcej, medyk Michele Savonarola zapewnia, że Niccoló Pallavicini w setnym roku życia spłodził jeszcze syna.
O pięknej Lippie z Bolonii wspomina Ariost z dumą w Orlandzie, gdy mówi o słynnych i zasłużonych kobietach domu Estów. Brat stryjeczny Lippy, Niccoló Ariosti, osiadł w Ferrarze i stał się założycielem tej linii Ariostów, z której się urodził poeta.
Ci pierwsi Estowie mieli już skłonność do pokazania się, do wielkiego zbytku. Gdy Obizzo III wybierał się do Wenecji paktować z rzecząpospolitą po zaciętej z nią wojnie, kazał dla siebie zbudować osobną galerę o kilku piętrach, do której jego szambelan Ser Dino zrobił rysunek. Galera urządzoną była z niesłychanym przepychem, a do jej ozdobienia użyto najkosztowniejszych materii. Na świetne turnieje do Ferrary zjeżdżało się rycerstwo z całych Włoch północnych. Na swym dworze utrzymywał Obizzo błazna Gonellę, o którym Franco Sachetti napisał siedem nowel. Jedna z nich dowodzi dobroduszności markiza. Gonella dopuścił się raz jakiegoś przewinienia, a Obizzo kazał mu bezzwłocznie Ferrarę opuścić, jeżeli zaś błazen poważy się stanąć kiedyś na jego ziemi, to mu głowę każe