do pokonania. Czarnoksiężnik Malagise odkrywa z pomocą swych magicznych środków tajemnice cudzoziemskiej pary. Angelika jest córką Galafrona, króla Tatarów w Catajo, a brat jej zowie się Argalia. Przybyli oni do Francji z rozkazu swego ojca, aby uprowadzić najdzielniejszych rycerzy Karola Wielkiego na Wschód i pozbawić cesarstwo najsilniejszych podpór. Argalia ma zaczarowaną zbroję, Angelika pierścień, który ją w razie potrzeby niewidzialną czyni. Ferragu nie podoba się Angelice, gdyż ma czarne włosy, a kapryśna królewna woli blondynów. Nie czekając więc rozstrzygnięcia walki, staje się z pomocą swego pierścienia niewidzialną, wsiada na koń i wraca na daleki Wschód. W pogoń za nią puszczają się Ferragu, Roland i Rinaldo, a droga wiedzie przez lasy w Ardenach. Tam zmęczona Angelika pije wodę ze źródła, które miłość rozżarza, gdy przeciwnie Rinaldo pokrzepia się u innego źródła, które miłość gasi. Angelika rozkochuje się w Rinaldzie, gdy on przeciwnie ostyga w swych do niej zapałach. W Rolandzie jednak gorzeje cały wulkan płomiennych uczuć ku Angelice, pędzi on za nią wśród najrozmaitszych przygód, wreszcie dogania ją i widzi śpiącą nad brzegiem rzeki, ale w chwili, kiedy podziwia jej piękność, spostrzega nadjeżdżającego Ferraguta. Rozpoczyna się pomiędzy nimi straszny pojedynek, ale wśród walki otrzymuje Saracen wiadomość, że jego panowanie w Hiszpanii zagrożone, że król indyjski, Gradasso, wylądował na brzegach półwyspu, że chce zniszczyć państwo Karola Wielkiego, że Walencja spalona, Aragona zniszczona, i że potężny nieprzyjaciel oblega Barcelonę. Ferragu więc, jako wierny wasal cesarski, wraca czym prędzej do ojczyzny, gdy natomiast rozkochany Roland pędzi dalej za tatarską królewną. Rinaldo po rozmaitych przygodach śpieszy także do Francji, aby stanąć na czele wojsk Karola Wielkiego.
Na dalekim Wschodzie rozpoczyna się cały szereg rozmaitych zawikłań, przygodnych zdarzeń, występuje na scenę cały legion przeróżnych postaci, rycerzy, opuszczonych kobiet, szukających pomocy. Pomiędzy bohaterami tych opowieści jednym z najbardziej zajmujących charakterów jest król tatarski, Agricano, także rozkochany w Angelice; chce on ją siłą zdobyć i oblega twierdzę Albracca, w której się ścigana przed nim zamknęła. Do obrony używa Angelika Rolanda, którego najzupełniej zawojowała swoją zalotnością. Nocny pojedynek pomiędzy Agricanem a Rolandem jest może najpiękniejszym ustępem całego romansu. Angelika jednak kocha Rinalda, tęskni za nim i postanawia udać się do Francji, aby go zobaczyć. Naiwny Roland towarzyszy jej, ochrania ją, broni w tysiącznych przygodach, walczy o jej honor. Poeta sprowadza na powrót głównych bohaterów romansu do lasu w Ardenach, gdzie Angelika i Rinaldo znowu piją wodę z owych źródeł, które nadały kierunek ich uczuciom, ale tym razem Angelika krzepi
się ze źródła zapomnienia, a Rinaldo ze źródła miłości. Rinaldo staje się więc zawziętym rywalem Rolanda; dwaj paladyni, dwaj potomkowie tego samego szczepu, wywodzącego się jeszcze od trojańskiego Hektora, stają się nieubłaganymi wrogami. Karol Wielki, nie chcąc się pozbawić podpory dwóch najdzielniejszych rycerzy, w ten sposób ich uspokaja, że temu z nich obiecuje oddać rękę Angeliki, który w walkach z Saracenami największą osiągnie sławę. Na tym wyroku wielkiego monarchy przerwał Bojardo swe opowiadanie, a ten przełom w zapasach dwóch bohaterów o dziewicę ze Wschodu posłużył później Ariostowi za punkt wyjścia do jego nieśmiertelnego romansu o Rolandzie szalonym.
Co nas przede wszystkim uderza w poemacie Bojarda w porównaniu z dawniejszymi „materiami" romansów francuskich, to zupełnie odmienny charakter Rolanda od tradycyjnej jego postaci i nowe charaktery kobiece, które niejako panują nad całym opowiadaniem. Ten zmieniony Roland jest symbolem ewolucji, jaką przeszło rycerstwo w XIV i XV wieku. Nie'; jest to już ów wielki Roland, patriota, przywiązany do swojej ojczyzny. Francji, i do monarchy, który piersią swą zasłaniał w wąwozach Roncevaux przejście Karola Wielkiego z Hiszpanii do Francji przez Pireneje. Nie jest to Roland, dla którego miłość nie istnieje, jako słabostka kobiet i wyrostków, Roland żyjący w wiecznej czystości, ale oszołomiony miłością rycerz, proszący Boga, aby święte ojczyste sztandary, aby złote lilie francuskie zostały zniszczone i Karol Wielki zniknął z całą swą drużyną, gdyż tylko na zgliszczach Francji i po trupach swego wielkiego rodu może osiągnąć Angelikę. Potężny Roland zmalał jako bohater, został błędnym rycerzem.
Nie jest on wszakże jeszcze rycerzem dworu Estów, grzecznym, układnym, pełnym kortezji, znającym dobrze serca niewieście, ale nieokiełzanym olbrzymem obozowym, o sercu wybuchającym ciągle płomieniami, nie zepsutym, o dziwnej naiwności ducha, zwłaszcza wobec kobiet. W gniewie wargi mu drżą i z ust ogień zieje; gdy śpi po pojedynku z Rinaldem, to strach patrzeć na jego twarz, tak się jeszcze wściekłość w niej przebija.
Wobec kobiety, zwłaszcza tak przebiegłej zalotnicy, jak Ańgelika, staje się jednak nieśmiałym, niezgrabnym i popełnia mnóstwo śmieszności. Gdy wraca z więzienia w Dragontino, Angelika sama mu pancerz zdejmuje, przyrządza kąpiel, naciera mu ciało oliwą, całuje go pełna przymileń, Roland jednak zawstydzony, nieśmiały, tłumi swoje namiętności i — kładzie się spać. W ręku Angeliki jest on powolnym narzędziem jej próżności i egoistycznych zamiarów.
Ten Roland wszakże, który sam się dziwi swojej miłości, pomimo naiwności i brutalnej siły jest już człowiekiem Odrodzenia, mającym
zupełnie „postępowe" wyobrażenia o cnotach rycerskich. Bardzo charakterystyczną jest w tej mierze jego rozmowa z Agricanem, który utrzymuje, że zajmowanie się naukami niegodnym jest rycerza. Król tatarski opowiada, że za młodu rozpłatał głowę swemu nauczycielowi i tym sposobem uwolnił się od natrętów, którzy go chcieli uczyć sztuki czytania i pisania. Rycerz powinien polować, jeździć konno, bronią dzielnie władać, ale nie przystoi mu cały dzień ślęczeć nad książkami.
Ne mi par che convenga a gentilezza
Star tutto il giorno ne' libri a pensare.
Roland, przeciwnie, czego byśmy się najmniej po nim spodziewali, utrzymuje, że wiedza zdobi rycerza jak kwiat łąkę, ona tylko serce i myśli ku Stwórcy podnosi, a ten, kto wiedzą pogardza, podobny do kamienia, do kawałka drzewa albo do ciężkiego wołu.
Ed e simile a un bove, a un sasso, a un legno,
Chi non pensa a V eterno creatore;
Ne hen si puo pensar, senza dottrina.
Mimo tych naleciałości nowej epoki nie znać na Rolandzie wpływu włoskiej kultury. Wygląda on strasznie: na jedno oko zezuje, a gęste, najeżone brwi sterczą u niego jak u rysia; śpiąc chrapie tak, że się mury trzęsą, zębami gryzie paznokcie, a potem czuć go z daleka. Nie dziw zatem, że piękna, lekka, kapryśna Angelika zakochać się w nim nie może.
W Angelice personifikuje Bojardo owe towarzyskie lwice, przewrotne, zalotne, których musiał znać niemało na włoskich dworach. Malując jej charakter, mści się poeta za niewierność Caprary, która go zraziła do całego niewieściego rodu. Ma on bardzo złe wyobrażenie o stałości kobiet, sądzi, że miłość trwa u nich zaledwie dzień jeden.
Io non credo apena,
Che un giorno intiero amore in donna dura,
mówi o nich w jednej ze swoich kancon.
Obraz Angeliki, jaki nam kreśli, zupełnie odpowiada jej charakterowi:
Candido ha il viso e la bocca vermiglia,
Suave guardatura et affalata,
Tal che ciascum mirando il cor gl'impiglia,
La chioma bionda al capo rivoltata,
Un parlar tanto dolce e mansueto
Ch'ogni triste pensier tornava lieto.
Mimo tego słodkiego, ujmującego spojrzenia Angelika, w chwili kiedy nie potrzebuje Rolanda, posyła go do czarownicy Morgany sądząc, że tam zginie.
Przeciwieństwem Angeliki jest w poemacie królowa Marfiza, jeden z najbardziej zajmujących charakterów; bohaterska, piękna, silna jak mężczyzna, dumna, odważna, typ, jaki od czasu do czasu spotyka się w średnich wiekach i w epoce Odrodzenia. Nie walczy ona podstępem i zalotnością, ale bronią, a gdy pięścią Rolanda uderza, to mu krew z ust i z uszu wytryska. Zawzięta na Karola Wielkiego przysięga, że nie złoży swej żelaznej zbroi, dopóki nie weźmie cesarza do niewoli. Według opisu Bojarda można by wyrzeźbić jej postać:
Gdy hełm już zdjęła ze swego oblicza,
Nic piękniejszego w całym świecie nie ma;
Głowę jej zdobią przepyszne kędziory,
Oczy zaś blaskiem gwiazd się rozjaśniły.
Tym wdziękom wszystko inne odpowiada,
Wysoka, smagła, zręczna w każdym ruchu,
Z wyrazem męstwa w purpurowych ustach.
Rycerskim ideałem Bojarda nie jest Roland, ale Brandimarte, Saracen. Poeta z szczególną miłością oddał tę postać odważnego, układnego rycerza, pełnego gentilezzy, którego Roland nawrócił na chrześcijańską wiarę, gdy razem byli w więzieniu. Bardzo to charakteryzuje ówczesne pojęcia rycerskie, że jedną z najsympatyczniejszych postaci w poemacie jest właśnie Saracen. La Cavalleria, rycerskość, stała prawie wyżej niż religia, równała mahometanina z chrześcijaninem, prawdziwy rycerz miał prawo do religijnej tolerancji. Pośrodku niejako, pomiędzy Rolandem a Brandimartem, stoją: Rinaldo, paladyn, olbrzym niesłychanej siły, który w pojedynku zadaje Rolandowi takie cięcie, że gdyby nie hełm stalowy, „to by mu był wepchał mózg do gęby", tudzież Rogier, młodzieniec najszlachetniejszego rodu, w którym po ojcu płynie krew Aleksandra Wielkiego, a po matce krew trojańskiego Hektora. Rogier zakochał się w siostrze Rinalda, która poszła za niego i stała się matką rodu Estów. Wywodzi6 Estów od Rogiera było już w zwyczajach ferraryjskich dworzan, gdyż
i Tito Strozzi, i Priscianus w swych Annales ferrarienses wprowadzają tę genealogię. Protestowali oni przeciw uwłaczającej Estom tradycji, jakoby ich praojcem był Gano, zdrajca spod Roncesvalle.
W poemacie Bojarda nie trzeba szukać charakterów psychologicznie skończonych, nie trzeba wchodzić w wewnętrzne, duchowe pobudki ich działania. Występujące tam osobistości są tak przedstawione, jak je widzimy w ich działaniu na zewnątrz, portrety ich są oddane tylko silnymi pociągnięciami pędzla artysty; poemat jednak z tego względu bardzo nas zajmuje, że znajdujemy w nim mnóstwo rysów owego społeczeństwa, w którym żył Bojardo. Zresztą dużo tam siły i fantazji, a jedna z największych zalet romansu to młodość, która w nim tryska z każdego wiersza, młodość epoki, młodość fantazji, młodość wyrażania się. Nawet w opisach natury, w podłożeniu tła do swoich historii jest Bojardo młodzieńczym. Najulubieńszą porą wydarzeń, które opisuje, jest wiosna, okraszona całą powodzią kwiatów, olśniona południowym słońcem. Z tą młodzieńczością łączy się pewna wesołość, pewien humor, lekka ironia, które nader przyjemną nutę stanowią w całym poemacie. Bohaterowie Bojarda pomimo niemożliwych imprez nie są śmiesznymi, gdyż fantazja autora jest tak potężną, iż zdaje się panować nad prawami natury. Czytając ten romans zgadzamy się zupełnie na to, aby wieloryb miał dwie mile długości, albo żeby dziewięciu rycerzy walczyło z dwoma milionami wojska Agricana.
Poemat Bojarda odpowiada tym dziełom artystycznym wczesnego Odrodzenia, które mają jeszcze dużo błędów w rysunku, w szczegółach wykonania, ale mimo to działają na nas potężnie swą werwą, swą siłą. Wyobraźnia poety wynajduje najrozmaitsze historie, najrozmaitsze postacie, jest to fontanna życia, która z wulkaniczną siłą wyrzuca z siebie cały świat fantastyczny, barwny, piękny, pełen rozmaitości. Poemat nie ma żadnego wyraźnego celu, niczego nie uczy i niczego nie chce uczyć, jest grą fantazji, zabawą. Bojardo pisze dla społeczeństwa rozkoszującego się w dostatkach, w zbytku, nie troszczącego się ani o religijne, ani o społeczne zagadnienia, i pisze tylko, aby zadość uczynić swemu poczuciu piękna i zaspokoić to poczucie u ludzi, pomiędzy którymi żyje. „Nic więcej nie żądam — mówi on — jak abyście mnie słuchali w zadowoleniu i weselu." Dopiero przy końcu romansu, kiedy się niepokoi z powodu nieszczęść, jakie spadają na jego ojczyznę, dopiero wtedy, jakby w zapowiedzi innych czasów i innych wyobrażeń, chmurzy się mu czoło i z piersi bolesne wydobywają się tony. Poeta cel swój osiągnął: czytano go „w zadowoleniu i weselu", a w miarę jak kończył swe pieśni, odpisywano je dla Ercola i dla innych znakomitych osobistości esteńskiego dworu. Podczas pobytu Izabeli d'Este Gonzagi w Mediolanie, w r. 1491, wywiązał się pomiędzy nią
a Galeazzem Viscontim z okazji romansu Bojarda żywy spór o to, który z paladynów, Roland czy Rinaldo, pod względem odwagi, honoru i innych rycerskich zalet, zasługuje na pierwszeństwo. Izabela wywyższała Rinalda, podczas gdy Galeazzo bronił Rolanda. Spór powstał w chwili, gdy markiza i Visconti z całym dworem płynęli barką z Pawii, a Izabela tak się rozsierdziła, że zaczęła krzyczeć „Rinaldo! Rinaldo!", podobnie jak gawiedź uliczna, która krzyczała w czasach rewolucji „Diamante! Diamante!" albo „Vela! Vela!" Rzecz prosta, że literaccy przeciwnicy się nie przekonali, gdy więc Izabela z Mediolanu wyjechała, spierali się dalej — listownie. Kilka listów Galeazza pisanych w tej mierze do Izabeli dotąd się przechowało, a stanowią one ciekawą ilustrację tego zajęcia, jakie wzbudzał romans Bojarda. W listach tych Galeazzo nadzwyczaj energicznie i z wielkim humorem staje po stronie Rolanda i sądzi, że Izabela przyjdzie z czasem do przekonania, że nie warto bronić takiego zdrajcy i zbrodniaza jak Rinaldo. Roland jest prawdziwym chrześcijaninem, christianissimo, pełnym stałości charakteru, silnym, roztropnym, umiarkowanym, miłosiernym, sprawiedliwym, łaskawym, obrońcą Kościoła, opiekunem wdów i sierot i bez wątpienia znajduje się teraz w niebie pomiędzy świętymi. Życie zaś Rinalda jest jednym pasmem zbrodni, nadyma się on pychą, awanturnik, szuka tylko burd ulicznych, kłamca, rozbójnik, i gdyby nie był spokrewniony z Karolem Wielkim i Rolandem, to by dawno zgnił w wieży. Roland lubił wprawdzie towarzystwo Rinalda, ale tylko z powodu jego wesołości.
Marchesana w sposób żartobliwy walczy zawzięcie o Rinalda i grozi raz swemu przeciwnikowi, że jeżeli będzie takie obelgi rzucał na jej ulubieńca, to teraz w czasie Wielkiejnocy, kiedy się grzechy bliźnim przebacza, z pewnością zgubi swą duszę. Chcąc tym łatwiej zbijać argumenty Galeazza, prosiła Izabela w sierpniu 1491 r. Bojarda, aby jej przysłał dalszy ciąg poematu, a gdy jej poeta odpowiedział, że nic nowego nie napisał, zażądała od niego przynajmniej pierwszych dwóch ksiąg Zakochanego Rolanda.
Wywyższając Rinalda nad Rolanda była Izabela wyrazem włoskiej duszy, do której bardziej przemawiał Rinaldo aniżeli poetyczny Roland. Spór margrabiny z Galeazzem o tych bohaterów romansu musiał poruszać obydwa dwory w Mantui i w Mediolanie, a w otoczeniu Galeazza i Ludwika Sforzy musiały się utworzyć dwa w tej mierze stronnictwa, gdyż Bellincione, nadworny poeta Mora, układał nawet sonety ilustrujące tę literacką wojnę. Poeta stoi najprzód po stronie Rinalda, w końcu jednak przechyla się na stronę Rolanda i namawia Izabelę, aby zmieniła zdanie, aby się przyznała do winy, gdyż błądzić jest rzeczą ludzką.