ROZDZIAŁ SZÓSTY
MATTEO MARIA BOJARDO
I
Bojardowie mieszkali w XIV wieku w Rubbierze, majątku położonym pomiędzy Modeną a Reggio, i dopiero Mikołaj III d'Este nadał im górską mieścinę Scandiano wraz z należącymi do niej posiadłościami w zamian za Rubbierę. Źle oni na tej zamianie nie wyszli, Scandiano należało do największych „kluczów" w Feriraryjskiem. O jednym z Bojardów, o Bonifacym, opowiada kronikarz Salimbene, franciszkanin z XIII wieku, że zbrojnie najechał klasztor cystersów, S. Prospero di Reggio. Klasztorem rządził wówczas nadzwyczaj skąpy opat, który źle żywił swych mnichów. Kilku z nich zatem się zbuntowało i chciało się pozbyć skąpca, a na jego miejsce wybrać innego opata. W tym celu porozumieli się niezadowoleni z sąsiadem Bojardem, który w roku 1286 napadł na klasztor w czasie obiadu, opata wypędził i korzystając ze sposobności, zrabował, co się zrabować dało. Gdy jednak Bojardo się oddalił, opat wrócił do domu i postawił u bram klasztornych czterdziestu przychylnych sobie mieszczan z Reggio, którzy dzień i noc klasztoru pilnować mieli. Ale skąpiec nie dał obiadu strażnikom, a gdy ci głodni poszli do miasta, aby się pożywić, Bojardo ponownie przybył ze swoją drużyną i pomógł zbuntowanym mnichom, aby sobie wybrali nowego opata.
Ród Bojardów, „Comites Scandiani et Casalgrande", był wierny Estom, dostarczał im kondotierów, podestów i biskupów; Feltrino Bojardo należał do literackiego koła Leonella. Hrabiowie ze Scandiano brali udział we wszystkich prawie większych poselstwach, które Estowie czy to do papieży, czy do innych panujących wyprawiali, i byli ozdobą dworu w Ferrarze. Siostra Tytusa Wespazjana Strozzi wyszła za Giovanniego Bojarda, a z tego małżeństwa urodził się w roku 1434 Matteo Maria Bojardo, największy poeta włoski w XV wieku, którego rycerski romans Orlando Innamorato przekazał nam ducha kultury dworów w dolinie Padu. Matteo Maria kształcił się w Ferrarze pod wpływem wuja Strozziego, więc nauczył
się dobrze po łacinie i młodzieńcze swe lata spędzał w kole ferraryjskieh humanistów. Po grecku nigdy dobrze nie umiał.
Scandiano miało wówczas dwóch właścicieli: ojca Mattea Marii, Giovanniego, i stryja Giulia Ascania, ożenionego z Kornelią Taddeą Pio z Carpi. Giovanni umarł w roku 1452, żona jego, z domu Strozzi, także już nie żyła, więc zarząd całego majątku objął Giulio Ascanio, bo Matteo Maria miał dopiero lat ośmnaście. Gdy jednak we dwa lata później umarł i Giulio Ascanio, musiał Matteo Maria Bojardo porzucić Ferrarę i zająć się gospodarstwem. Mieszkał on wtedy z jakich lat jedenaście w Scandiano i były to najszczęśliwsze czasy jego życia. Gubernatorem księstwa modeńskiego został w roku 1462 Ercole d'Este, który właśnie z Neapolu powrócił, gdzie przepędził lata młodości. Prowadził on w Modenie dwór bardzo świetny, równocześnie zaś mieszkał ibrat jego, Sigismondo d'Este, w Reggio i także sporo przyjaciół około siebie gromadził. Na obydwu dworach bywał Bojardo często gościem, a osobliwie zbliżył się do Ercola, który go bardzo polubił.
Bojardo zapewne już w swych ferraryjskieh czasach pisał wiersze, ale dopiero w Scandiano zasłynął jako poeta. Wpływ Strozziego jeszcze na nim ciążył, zaczął więc od łacińskich naśladownictw Wirgiliusza, od Pastoraliów, w których śpiewał hymny pochwalne na cześć Borsa i Ercola. Na szczęście jednak nie utonął w dworskim pochlebstwie i w łacinie: siostrzeniec sprzeniewierzył się wujowi, zakochał się, miłość go uratowała.
Czwartego kwietnia r. 1469 były wyścigi i giostry w Reggio, Bojardo poznał tam wtedy ośmnastoletnią dziewczynę, Antoninę Caprarę, poznał ją w chwili, kiedy, jak pisał, „miłość ulewnym deszczem padała ze wszystkich stron świata rozweselając szlachetne serca i rozniecając słodkie płomienie..., kiedy kobiety w świątecznych strojach rozkoszowały się grą, tańcem i śpiewem, kiedy się wszędzie widziało wesołych kochanków, lud cieszący się i używający zabawy".
Była to dla Bojarda chwila szału, chwila, kiedy jedyna wielka miłość powstaje w sercu człowieka. U Włochów Odrodzenia rodziła ona jeżeli nie cały Canzoniere, to przynajmniej kilka sonetów. Dusza poetyczna Bojarda
Piovea da tutti e cieli Amora in terra E ralegrava Taninie gentili Spirando in ogni parte dolcie foco
Le donne in festa, in alegrezza, in gioco, In danze peregrine, in dolci canti; Per tutto leti amanti Zente lezadre, e festigiar giocondo.
nie zadowalniała się wszakże sonetem, uczucie do Caprary trwało lat kilka, więc poeta wyśpiewał dla swej ukochanej spory Canzoniere, który daje poznać całą skalę uczuć potężnej miłości. Poeta gorzał najpierw pragnieniami, następnie miał chwile szczęścia i zupełnej wzajemności, wreszcie przechodził bóle rozczarowania, gdyż Caprara w innym się zakochała i zapewne za mąż poszła. Zdaje się zresztą, że i zewnętrzne okoliczności przyczyniły się do zakończenia tego pięknego snu. Bojardo pojechał do Rzymu z Borsem, a przez ten czas Antonia musiała oddać swe serce innemu, może młodszemu, gdyż Bojardo miał już lat trzydzieści siedm.
Krytycy włoscy spierają się, czy Canzoniere poświęcony jest tylko Caprarze, czy także inne młodzieńcze miłostki Bojarda znalazły w nim swój wyraz. Ja bym się przychylał do pierwszego zdania, gdyż Bojardo niejednokrotnie wyznaje, że Caprara była jego najpotężniejszą miłością, a nawet powiada, że tylko dwa wielkie uczucia nim władały: przywiązanie do Ercola d'Este i miłość dla Caprary.
Doe cose for mia spene, e sono ancora: Ercule l'una, il mio Signor zentile L'altra il bel volto ove anco il cor se posa.
Dość dziwaczne zestawienie uczuć charakteryzujące jednak dworaka.
Canzoniere składa się z sonetów, kancon, madrygałów i innych form wierszy, które się odznaczają prostotą dykcji i szczerością wyrażonych w nich uczuć. Naśladownictwa Petrarki tam niewiele, znać w tej poezji samodzielność autora i męską siłę, pozbawioną wszelkiej czułostkowości. Każde wrażenie odbija się tam wyraźnie, jasno, plastycznie, żadnego w tych wierszach nie ma zamglenia, żadnej niepewności. Wszędzie przemawia do nas zdrowie, siła poety-wieśniaka. Rozkoszuje się w swej miłości.
Qualunque piu de amar fu schiffo in pria,
E del camin de Amor piu dilungato,
Cognosca l'alegrezza del mio stato,
E tornerase dla amorosa via.
Qualunque in terra ha piu quel ch'ei disia,
Di forza, senno, e di belleza ornato;
Qualunque sia nel mondo piu beato,
Non se pareggia a la fortuna mia.
Natura szczera, otwarta, potrzebuje Bojardo zwierzenia się, spowiedzi, przyjaźni. O swojej miłości, o swojej Caprarze, musi opowiadać, a
ponieważ jak każdy zakochany najwięcej ma zaufania do kobiet, więc wybiera sobie za powiernice dwie kuzynki, Mariettę i Ginewrę Strozzi, ostatnią żonę Teofila Calcagnina, i im opowiada o swych uciechach i bolach. Ale nie tylko miłość, wszystko co piękne, co wielkie, podnosi jego duszę, wstrząsa jego istotą. Gdy pierwszy raz pojechał do Rzymu w otoczeniu Borsa, pełen był zachwytu dla wiecznego miasta. Potężne wrażenie odbiła się w wierszu In prospectu Romae, który zamieścił także w Canzoniere.
Ecco l'alma citta che fu regina
Da l'unde Caspe a la terra Sabea;
La triomfal citta che impero avea
Dove il Sol s'alza insin la, dove inchina.
W roku 1471 wstąpił Ercole na tron Ferrary, a Bojardo w rok później się ożenił, odpowiednio do swego stanu i społecznego stanowiska. Wybraną była Taddea di Giorgio z hrabiów Gonzagów z Novellary, bocznej linii Gonzagów panujących w Mantui. Taddea nie musiała się odznaczać pięknością, miała wprawdzie ładne oczy, ale zbyt małe, łagodny wyraz twarzy, a zresztą była moribus et forma felix. Bojardo był z nią szczęśliwy, a dom ich zasłynął z gościnności i dobroczynności. „Niech ci Bóg ześle Bojardów do domu, a szczęście z nimi zawita", Iddio ti mandi a casa i Boiardi, mówiono w Scandiano i Reggio.
W zamku jednak w Scandiano było troski niemało. Dobra należały tylko w połowie do Mattea Marii, właścicielem drugiej połowy był jego brat stryjeczny, małoletni syn Giulia Ascania, Giovanni Bojardo. Imieniem małoletniego rządziła matka, Cornelia Taddea, która oczywiście nienawidziła i poety, i młodej jego żony. Do zaostrzenia tej nienawiści przyczynił się następujący wypadek. Jak wspomniałem, Cornelia Taddea była z domu Pio z Carpi, Piowie zaś od dawien dawna prowadzili spór z gminą Reggio o wodę z kanału rzeki Secchii. W lecie wody było niewiele, Reggio nie chciało pozwolić na upust z Secchii do bocznego kanału idącego do Carpi,' dla Carpi zaś była woda z Secchii prawie kwestią życia. W roku 1473 więc niespodziewanie napadli Carpigianie w dwieście ludzi na terytorium miasta Reggio, przecięli kanał idący do Reggio i wpuścili wodę do swego kanału. Matteo Maria, który się zawsze uważał w myśl rodowej tradycji jako defensor et propugnator Reipublicae Reginae, wyruszył ze swymi ludźmi i odpływ wody znów do Reggio przywrócił. Stąd gniew stryjenki, która chciała bronić interesów swej rodziny, Piów z Carpi. Mściwa kobieta postanowiła w porozumieniu z bratem swym, Markiem Pio, otruć Bojarda. W tym celu użyto notariusza Szymona Boioniego z Reggio i pozyskano sobie zaufanego sługę Bojarda, który poszedł pod jakimś pozorem do Carpi
i przyniósł stamtąd truciznę. Owemu słudze zabrakło jednak w ostatniej chwili odwagi do spełnienia zbrodni, wyjawił on wszystko swemu panu i udaremnił niebezpieczny zamach. Bojardo natychmiast pochwycił Boioniego i wraz ze świadkami zawiózł go do Ferrary, do księcia. Ercole kazał zbadać truciznę, a równocześnie uwięzić Marka Pia z Carpi. Ponieważ jednak chodziło o możną rodzinę Piów i o stryjenkę Bojarda, więc cały proces niebawem został umorzony, a skończył się tylko na wygnaniu Szymona Boioniego z ferraryjskiego państwa, i to nie na długo. Szymona brat, Boione, był jednym z ancjanów w Reggio i wyrobił dla truciciela w rok później powrót do ojczyzny.
Poeta nie wierzył już więcej w sędziów, w notariuszów i w sprawiedliwość:
Attendi dla giustizia,
E ben ti guarda da procuratori,
E giudizi e notai, che han gran tristizia,
E pongono la gente in molti errori.
Stimato assai e quel ch'ha piu malizia,
E gli avvocati sono anche peggiori,
Che voltano le leggi a lor parere:
Da lor ti guarda, e ferai tuo dovere.
Oczywiście, że po tym zamachu na życie poety stały się jego wspólne rządy ze stryjenką w Scandiano prawie niemożliwe. Ercole więc ofiarował mu za jego połowę Scandiano odpowiednie dobra na terytorium Ferrary, ale Matteo Maria nie chciał się pozbyć rodowego majątku i prosił księcia
o podział klucza iskandiańskiego pomiędzy siebie i młodego Giovanniego Bojarda. Książę zgodził się na to i w r. 1475 dominium Bojardów zostało podzielone pomiędzy dwie linie, Scandiano zostało przyznane poecie. Pobyt jednak w rodzinnym zamku był odtąd Matteowi niemiły, przeniósł się więc w r. 1475 wraz z rodziną do Ferrary, gdzie mieszkał w pałacu na via Ripa Grande aż do roku 1478 i gdzie mógł się w spokoju na jakiś czas oddać swym pracom. Tam znalazł się znowu w kole humanistów, a zapewne ulegając ich namowom, przetłumaczył Herodota, zapewne i Ksenofonta Cyropedię z łacińskiego, gdyż po grecku dostatecznie nie umiał,
i napisał rodzaj skrócenia Asina d'oro Apuleja. Równocześnie jednak rozpoczął swoją nieśmiertelną pracę, poemat Orlando Innamorato, który ustępami czytywał na dworze Ercola.
Gdy zamach na jego życie trochę się zatarł w pamięci, Bojardo wrócił znowu w r. 1478 do Scandiano, ale niedługo tam bawił, gdyż Ercole
zamianował go w r. 1481 „kapitanem", po dzisiejszemu mówiąc, gubernatorem Modeny, gdzie Matteo Maria przez dwa lata władzę sprawował. Stosunki były tam trudne, Bojardo, jak się zdaje, nie miał dość energii, aby nad stronnictwami panować, dlatego później pisano, że Modena była źle rządzoną, che era male conducta. Zdaje się, że i książę nie był zadowolony z poety, więc Bojardo podał się z końcem roku 1482 do dymisji, którą książę przyjął i zamianował nowego kapitana Roberta Strozzi. Bojardo zamieszkał znowu w Scandiano, aby wiersze pisać.
Po pięciu latach powrócił jednak do służby rządowej; w styczniu roku 1487 przeznaczył go Ercole na kapitana do Reggio, gdzie Bojardów lubiano i gdzie stosunki były łatwiejsze aniżeli w Modenie. Tam pozostał poeta do śmierci. Były to po większej części smutne dla niego czasy. Już z samego początku swego tam pobytu skarżył się, że musi mieszkać w starej cytadeli, w domu ponurym, una trista casa. Przybywszy do Reggio przysięgał nowy kapitan wobec umyślnego delegata książęcego kładąc rękę na Ewangelii, że będzie władzę swą sprawował bez bojaźni, bez chęci zysku i bez zamiarów wendety, że życie swe poświęci sprawom państwa, honorowi księcia i potędze jego rządów. Po przysiędze wprowadzono go do wielkiej sali del Consiglio, gdzie wobec zgromadzonego ludu powitali go . anziani z priorem Bartłomiejem de' Cartari na czele. Bojardo wypowiedział przy tej sposobności mowę gładką, cortese, która bardzo dobre sprawiła wrażenie. Sam jednak z tej nowej posady nie był zadowolony/pobierał przede wszystkim za mało pensji, tylko siedmdziesiąt pięć lir miesięcznie, a musiał utrzymywać pięć koni i pięciu służących, z których trzech zdolnych do służby wojskowej, winien był nadto żywić swego sekretarza, cancelliere del Reggimento. Klucze od bram miasta u niego złożone, jemu podlegali kapitanowie bram i wojsko pilnujące murów w dzień i w nocy, nadto pod jego dowództwem stały załogi zaników całego okręgu. On był zastępcą księcia i czuwał nad porządkiem publicznym w mieście i terytorium do miasta należącym, z nim musiał się porozumiewać podesta i urząd miejski, anziani. Ale według zwyczaju istniejącego w państwie zsyłał książę od czasu do czasu nadzwyczajnych komisarzy z Ferrary, którzy mieli chwilowo najwyższą władzę i mogli się mieszać w sprawy polityczne, wojskowe i sądowe. Byli to niejako kontrolerzy władz miejscowych, którzy umieli swego mandatu nadużywać i kapitanom dokuczać. Bojardo niemało miał kłopotów z dwoma z nich, z Beltraminem i Ludowikiem Orsinim. Gdy Beltramino, notariusz ferraryjski, miał zjechać, całe miasto było w ruchu, wyznaczano mu jak najlepsze mieszkanie, urządzano je meblami wypożyczonymi od zamożniejszych obywateli, obawiano się go bardziej niż samego księcia.