Dwór w Ferrarze (Chłędowski Kazimierz) str. 11

Sponsorzy:


alt
alt
alt
mostów, do ich zakresu działania należało wyższe i niższe szkolnictwo, policja i zdrowia, a nawet bicie monet.
Z dawnych czasów utrzymał się także urząd podesty. Gdy jednak w wolnych gminach podesta był najwyższym urzędnikiem, mianowanym na pewien tylko czas, któremu zgromadzenie ludu powierzało prawie dyktatorską władzę, podesta w  Ferrarze za Estów został stałym urzędnikiem, mianowanym przez księcia. Był on naczelnikiem sądu w niektórych ważniej szych sprawach karnych, wyjętych spod zakresu działąnia Savich, i wykonawcą rozkazów księcia. Sapi rządzili i sądzili w sprawach, na których księciu osobiście niewiele zależało, Giudice mógł się cieszyć wybijaniem na wosku swej wielkiej pieczęci, con San Giorgio, dopóki w zamku nic nie miano przeciwko temu, ale biada sędziemu, który by się sprzeciwiał woli panującego, wtedy występował podesta mający władzę wykonawczą, a podejrzany albo krnąbrny radca wędrował w najlepszym''razie do lochów pod Castello, jeżeli mu głowy nie ucięto. A w tych włoskich tyraniach panowała rozczulająca rozmaitość w pozbywaniu się ludzi rządowi niewygodnych. Zwykłych zbrodniarzy wieszano albo ścinano im głowy podobnym przyrządem jak francuska gilotyna. Francuzi bowiem nie mają prawa chlubić się swym doktorem Guillotin, jako wynalazcą
morderczego instrumentu, w Ferrarze był on już znany pod nazwą „mannaja". W braku mannaji ścinano głowy mieczem albo duszono delikwentów w więzieniu. Gdy chciano się kogoś pozbyć cichaczem, posługiwano się sztyletem, dla krewnych zaś i przyjaciół miano truciznę w zapasie. Zresztą i zamurowanie człowieka w wąskiej celi nie należało do rzadkości, a jeszcze w r. 1507 ofiarą tego sposobu pozbywania się bliźnich stała się madonna Laura disonesta, którą zamurowano w biskupstwie po lewej stronie wielkiego ołtarza, w niszy, w której zaledwie obrócić się mogła, i tylko mały otwór pozostawiono w murze celem podawania jej koniecznego pożywienia.
Ferrara słynęła z wybornie urządzonej skarbowości, a jej instytucje finansowe służyły za wzór nowożytnym państwom. Książęta ferraryjscy uchodzili zawsze za zamożnych danarosi, a obok Wenecji i Florencji, których administracja skarbowa była także doskonałą, najlepiej zarządzali swym skarbem. Za czasów Borsa i Ercola I ferraryjski system skarbowy został już najzupełniej wykształcony. Na czele administracji dochodów i wydatków państwa stało dwóch „faktorów jeneralnych", którym podlegał cały zastęp urzędników. Faktorów mianował książę, do jednego należała skarbowość stolicy, do drugiego prowincja. Dochody państwa wpływały do ogólnej kasy książęcej, do „banku", a składały się głównie z czynszów, jakie dawały książęce dobra po większej części wydzierżawiane,
z ceł, z monopolów, ze sprzedaży urzędów, z fabryk książęcych, jak fabryk sukna, kobierców, majolik, a nawet z handlu zbożem. Gminy na opędzenie własnych wydatków ustanawiały rokrocznie tak zwaną „kollektę", czyli podatek nakładany na podstawie fasyj majątkowych. W razie jeżeli gminy miały jakieś nadzwyczajne wielkie wydatki z powodu wylewu rzek, zarazy, trzęsienia ziemi lub innych klęsk, albo też z powodu festynów publicznych, a ludność byłaby zanadto obciążona „kollektą", przychodziła jej często w pomoc kasa książęca, camera ducale. Skarb książęcy opłacał milicję, którą mieli Estowie dość liczną, wodzowie jednak, wybierani zazwyczaj z najzamożniejszego rycerstwa, żadnej nie pobierali płacy i służyli tylko dla honoru. Utrzymanie twierdz, zakupywanie armat, okrętów i wszelkich przyborów wojennych ciążyło także na książęcym skarbie.
Księgi rachunkowe w faktoriach generalnych były utrzymywane w nadzwyczajnym porządku i z zadziwiającą dokładnością, osobno księgi. wydatków publicznych, Spese publiche delio Stato, a osobno wydatków książęcego dworu, delia corte ducale. W tych ostatnich zapisywano nie tylko znaczne sumy wydawane na płace dworzan, na budowy zamków, kościołów, utrzymywanie pałaców w dobrym stanie, na kuchnię, stajnie i podróże książęce, ale zaciągano tam nawet najdrobniejsze wydatki, jak np. na naprawianie ubrań i spodni księcia i jego dworu, „reperrature di abiti e di calze per uso del signore et delia corte". Budżety bywały zesta wiane z wielką dokładnością, a w latach spokojnych może mniej niż dzisiaj bywały przekraczane.
W wydatkach gminnych już wówczas dość znaczne fundusze przeznaczane były na cele dobroczynne; za Ercola I  założono w Ferrarze Towarzystwo Dobroczynności, Associazione dei poveri di Christo, a co więcej zakład dla ludzi wstydzących się żebrać, Scuola o regola dei poveri vergognosi. Zarząd miejski do tego stopnia zapobiegał ulicznemu żebractwu, że w drugiej połowie XVI wieku nie wolno było pod grzywną dwu skudów dawać ubogim jałmużny na ulicy. Może tej tradycji przypisać należy, że w Ferrarze do dziś dnia mniej widać żebractwa aniżeli po innych miastach we Włoszech.
Przyznać także trzeba Ferrarze pod innym względem pierwszeństwo i bardzo wątpliwą zasługę, że ona stała się jednym z głównych gniazd, w których, się wylęgła nowoczesna biurokracja. Do polityki Estów należało przywiązywanie do siebie pożytecznych i oddanych im rodzin. Łaskami, szczodrymi donacjami przygarniali oni do siebie wielu znakomitych ludzi i otaczali się przyjaciółmi, których potomstwo później zrastało się z panującym domem. Oczywiście, że książęta woleli powierzać urzędy synom owych rodzin, gdyż mieli do nich więcej zaufania aniżeli do ludzi
zupełnie nowych. W ciągu czasów powstała więc falanga związanych z Estami dygnitarzy i urzędników, którzy zagarniali wszystkie większe posady, wzbogacali się i stanowili mur nieprzeparty otaczający dynastię. Wyrobiła się też urzędowa hierarchia, która społeczeństwo dużo kosztowała. Zabawną ilustrację tych stosunków dają nam wykazy ryb, które rozdzielano pomiędzy urzędników na wilię. Otóż Giudice de'Savi dostawał sześćdziesiąt cztery ryb rozmaitego gatunku, podczas gdy panowie Savi otrzymywali ich tylko trzydzieści dwie, adwokatowi miejskiemu posyłano ryb dwanaście, syndykowi dziesięć, notariuszowi szesnaście, a niżsi urzędnicy, jak cancellieri i sottocancellieri, buchalterzy i urzędnicy rachunkowi aż do portierów, woźnych i trębaczy, musieli się zadowalniać kilkoma tylko karpiami lub szczupakami.
Postrachem całego miasta był capitano di giustizia, rodzaj dyrektora policji, otoczony całą zgrają konfidentów policyjnych. Un amicho sechreto był też osobistością, z pomocą której książę wiedział o wszystkim, co się dzieje w mieście. Capitano di giustizia przedkładał księciu codziennie listę przejezdnych, a Ferrarze należy się druga „zasługa", że tam paszporty, passaporto, zostały wydoskonalone. Każdy obcy musiał płacić tąksę za f pozwolenie pobytu w Ferrarze, a na wyjazd poza mury miasta trzeba było mieć pozwolenie od władzy i zapłacić za to małą taksę. Do innego miejskiego urzędu, do Uffizio delie Bollete, należały sprawy sanitarne, zarządzenia w czasach zarazy, i jemu podlegał także maresciallo delie meretrici, osobny funkcjonariusz, zajmujący się lekkimi niewiastami, których było w Ferrarze bez liku.
Jako najbardziej znienawidzony dyrektor policji zapisał się za Ercola w pamięci ludności Gregorio Zampante z Lukki. W ogóle Estowie lubili powierzać te urzędy cudzoziemcom nie związanym z miejscową ludnością. Za rządów Zampantego, piszą kronikarze, wielkie łotry chodziły bezkarnie po ulicach, podczas gdy ubogim nie przebaczał on najmniejszego przestępstwa. Od tortur zaczynał wszelkie dochodzenia, a pieniądze za grzywny tonęły w jego kieszeni. Osiągnął on taką władzę, że nawet synowie księcia drżeli przed nim. Zampante wychodził na ulicę tylko w otoczeniu uzbrojonej straży, a z mięsnych potraw jadał tylko gołębie hodowane w jego własnym ogrodzie, gdyż się obawiał otrucia. Oburzenie przeciw niemu było powszechne, aż wreszcie znalazło się trzech młodych ludzi, którzy wpadli 18 czerwca 1490 do jego mieszkania, zamordowali tyrana, gdy drzemał po obiedzie, a dosiadłszy przygotowanych koni, jechali ulicami, wołając: „Cieszcie się, zabiliśmy Zampanta". Gdy się książę o wypadku dowiedział, byli mordercy — których osłaniała publiczna wdzięczność — już poza granicami państwa. Nadużycia urzędników dochodziły nieraz do
 
tego stopnia, że gdy raz Ercole z własnej inicjatywy kazał uwięzić jedną z takich pijawek, lud bił w dzwony z radości i wieczorem palił ognie na cześć księcia. Obok dyrektorów policji najbardziej dawali się ludowi we znaki owi fattori generali, o których mówiliśmy. Gdy jeden z nich, niejaki Bonvicino delia Corte, przezwany Lupo Malvagii, ulubieniec jeszcze Borsa, został w roku 1475 pozbawiony urzędu, całe miasto święciło ten dzień biciem w dzwony i wieczorną iluminacją. Nawet poważny Strozzi napisał wówczas radosny wiersz, w którym się chwali, że się przyczynił do usunięcia „drapieżnego wilka".
Perniciosa tamen rabies latronis iniqui,
Laesa M a l u m quem turba Lupum cognomine dixit,
Sermonis nostri gladio iugulata repente
Corruit aeternum Stygiis damnata tenebris.
Ercole zresztą dawał przykład złego, sprzedawał urzędy, ludziom, którzy pod różnymi pozorami w trójnasób wyciskali ze społeczeństwa zapłacone księciu pieniądze. Sprzedawanie jednak urzędów było jednym z ważnych źródeł dochodów książęcego skarbu.
Publiczny kredyt ogromnie cierpiał z powodu fiskalizmu i drapieżneści urzędników, pieniądz się chował, aby nie zwrócić uwagi takich zdzierców jak Malvagia, którzy oczywiście zastosowywali swą śrubę podatkową, z szczególnym zamiłowaniem do ludzi zamożnych. Stąd stopa procentowa dochodziła do nadzwyczajnej wysokości, gmina uprawniała kapitalistów do pobierania aż czterdzieści od sta, a trzydzieści od sta uważano za procent zupełnie ludzki, legalny. Ponieważ wśród takich stosunków ludność narzekała na brak kredytu, więc tak w Ferrarze, jak i w innych gminach miejskich starano się w XV wieku o sprowadzenie żydowskich bankierów, którzy śmielsi byli od chrześcijan w wypożyczaniu pieniędzy. W XIV i XV wieku znajdował się prawie w każdej włoskiej mieścinie Żyd pożyczający na zastawy, a w większych miastach było ich kilku. Rząd dawał im pozwolenie na prowadzenie interesu bankowego, często w formie najzupełniejszego monopolu, zapewniał im tolerancję religijną i pozwalał mieszkać, gdzie im się podobało, nie ograniczając ich na pewne tylko ulice. Ci żydowscy bankierzy w Ferrarze nie byli obowiązani nosić na płaszczu znaku „O", przepisanego dla wszystkich innych Żydów. Bankier więc był w mieście uprzywilejowaną osobistością, tamquam civis hdbeatur, a wskutek tego stawał się protektorem innych Żydów, którzy musieli mieszkać w przeznaczonych dla nich częściach miasta. Liczba Żydów dochodziła już za, Ercola w całym księstwie do dwunastu, a w samej Ferrarze do sześciu tysięcy.
Nierzetelnych dłużników więziono razem z pospolitymi zbrodniarzami i dopiero Ercole I wystawił dla nich osobne więzienie. Bankructwo uważano od dawnych czasów za wielką hańbę. Na jednym z placów Ferrary leżał od wieków duży kawał marmuru, zwany po prostu pietra, niby jakiś pomnik niekształtny, na podmurowaniu tworzącym kilka schodów. Stojąc na tym kamieniu ogłaszał dawniej woźny nowe prawa, później miał on dość dziwaczne przeznaczenie, gdyż na nim przedstawiano ludowi bankrutów. Był to, jak się zdaje, jeszcze zwyczaj etruski, który pod rozmaitymi formami utrzymywał się w miastach włoskich. Bankruta wyprowadzano z domu wpośród ciekawej gawiedzi ulicznej, która niosła przed nim próżny worek, i stawiano biedaka na owym kamieniu w zielonym kapeluszu, oznace infamii. Z tego podwyższenia musiał on ogłosić ludowi, że się zrzeka wszelkich dóbr, które jego własność stanowiły, a w ten sposób za cenę infamii wszelkie długi zostały umorzone. Zdarzało się jednak, że na tym samym miejscu zdejmowano niedawnemu bankrutowi kapelusz zielony, il cappel verde, a wkładano mu czarny, co znaczyło, że delikwent długi swe zapłacił i że znowu może nowe zaciągać pożyczki.
Za panowania Ercola Ferrara doszła do najwyższego stopnia swego rozwoju, liczyła sto tysięcy mieszkańców, a pomimo że ciągle zakładano nowe ulice i budowano mnóstwo domów i pałaców, panował wielki brak mieszkań. Do dawnego miasta, jakie istniało jeszcze w XII wieku, dodał już Borso sporą dzielnicę ku południowi, ale dopiero Ercole stał się wielkim budowniczym Ferrary. Poświęcał on się zresztą temu zadaniu z wielkim zamiłowaniem, budowanie było jego namiętnością. Za rządów Ercola poi wstała cała część miasta, na północ od głównej ulicy, strada delia Giuvecca, większa aniżeli cała dawniejsza Ferrara. Powstały długie, proste, szerokie ulice, i w tej mierze dał Ercole pierwszy przykład zakładania miast nowoczesnych, w których w zimie bardzo zimno, a w lecie bardzo gorąco.
Ercole przeszedł jednak i ciężkie czasy, a szczególnym jego nieszczęściem była sól morska, którą na brzegach ferraryjskich od dawna wyrabiano. Wenecjanie spoglądali zawistnym okiem na rozwijanie się handlu solą z esteńskich salin i chcieli zmusić Ferrarę, aby kupowała sól z salin rzeczypospolitej. Ten spór o sól, a zarazem i targi o prawa rybołowstwa na brzegach Adriatyku stały się głównym powodem wielkiej wojny, która się toczyła pomiędzy Ercolem I a Wenecją. Francuzi i papież uratowali wprawdzie ferraryjskie państwo przed zachłannością Wenecjan, ale wojna z potężną rzeczpospolitą zadała ekonomiczne klęski Ferrarze, które na długie czasy zniszczyły jej dobrobyt.
Po stronie Ercola stała Francja, stała, pod jej wpływem będąca, Lombardia, więc Ferraryjczycy zrazu dość butnie spoglądali na św. Marka.
Poeci opisywali już nawet śmierć rzeczypospolitej; jak papież przybył, aby jej dawać ostatnie namaszczenie, jak król Francji wraz z cesarzem Maksymilianem mieli być świadkami jej konania, jak król hiszpański odprawiał egzekwie. Książę Ferrary przygotowywał pogrzeb znienawidzonej sąsiadki, a markiz mantuański urządzał za jej duszę wspaniałe nabożeństwo. Z radością podawano sobie wiersz o Wenecji zaczynający się zwrotką:
O Venezia, o Venezia pingue e grassa,
Agli altru' regni or la tua fama abassa!
La tua superbia non ha jin ne fondo:
San Marco tuo ben e maggior di Christo.
Wenecjanie natomiast drwili sobie ze słabej Ferrary śpiewając: o guerra o non guerra, Ferrara andera per terra, a co więcej, zarzucali Ercolowi zdradę Włoch, ponieważ wraz z Ludwikiem Morem sprowadził Karola VIII do Lombardii, i wymawiali mu jego tradycyjne pochodzenie od owego rodu Maganzów, który jak już wyżej wspomnieliśmy, przedstawiał początek wszelkiego złego w rycerskich romansach.
Marchese di Ferrara di la casa di Maganza,
tu perderd' 'l stado al dispetto di re di Franza.
San Marco wzbijał się w dumę, ufny w swą potęgę, i prawie wierzył, że obok Jowisza na niebie on panuje na ziemi.
Jove e in ciel e Marco sól in guerra,
l'uno guberna il ciel, l'altro la terra.
Ercole był dyplomatą a nie wodzem, idąc za tradycjami Borsa poróżniał swoich nieprzyjaciół i korzystał z ich błędów; nikt mu też nie ufał, ale zawsze pomagała mu powszechna niechęć do Wenecjan. Ta niechęć była dlań ratunkiem, pomimo że nieraz dużo stawiał na kartę.
Wojna z Wenecją stała się powodem strasznych klęsk ekonomicznych. Przez jakiś czas zwycięska rzeczpospolita oblegała Ferrarę, wylewy Padu niszczyły kraj, w samym mieście ludzie padali od morowej zarazy, wreszcie sam Ercole zachorował. W chwili kiedy się zdawało, że cała potęga Estów runie bezpowrotnie, Eleonora silną ręką ujęła rządy. Wysłała dzieci do Modeny, chorego męża umieściła w bezpiecznym miejscu, zachęciła lud do obrony ojczyzny i ostatecznie, dzięki swej energii i późniejszej interwencji papieża, uratowała państwo od zagłady. Były to najcięższe czasy Ferrary, dwór esteński pozastawiał prawie wszystkie swe klejnoty: złote kolany, rubiny, diamenty, zmuszony był nawet sprzedać największy skarb rodzinny gran Zolielo del diamante triangolare. W roku nieurodzaju,